MartineZ o sobie
MartineZ:jestem starym egoistycznym pedantycznym wrednym zgredem.
Ostatnia aktywność: 15.02.2010 o 19:32 |
Protege Moi
Liczba wpisów: 176
"Nikt nie wie, że jestem chory.
Choroby, uczucia i inne przyziemne sprawy są dobre dla kobiet. Ja
jestem mężczyzną.
Mam szerokie bary, tęgi łeb, modny krawat. A w walizce stary, czerwony piórnik, wypełniony najpotrzebniejszymi lekarstwami. Ale o tym nikt nie wie. Bo będąc facetem nie ma żadnych "możesz". Jest tylko wieczne "musisz". O szóstej trzydzieści rano zaczyna się moje codzienne ratowanie świata. Muszę się do tego solidnie przygotować. Dwie aspiryny, bo przecież bohaterów nie może napierdzielać łeb. Stołowa łyżka syropu, bo przecież wojownik nie kaszle jak mówi "Nie ma za co". Tabletka gutronu, bo jak by wyglądał heros, którego niedociśnienie zwaliło na twarz? I wszelkie żółte wspomagacze, bo superbohater zawsze jest przezorny. I już mogę ruszać w świat. Przynajmniej ten lokalny – tam też jest cała masa bogu ducha winnych ofiar. Pan taki silny, pan pomoże Pierwsza jest sąsiadka. "O, panie Jasiu! Pan mi pomoże z Justynką, ona tak utyła i ja już, wie Pan, sił nie mam, żeby ją na dwór targać w tej klatce". "Oczywiście" - odpowiadam, a oczy wyobraźni podpowiadają mi, żeby tłustej Justyneczce zasadzić kopa w tyłek i patrzeć, jak posłusznie turla się w kierunku parteru. Ale pilnuję się dzielnie. Od stóp aż po kąciki ust. Bo facet musi. Potem przychodzi czas, żeby zmierzyć się z autobusem. " Pomgółby mi pan z tą siatką? Ja już ledwo na nogach stoję, ślicznie dziękuję" - skromny uśmiech znika z twarzy staruszki, jak tylko otwierają się drzwi. Wolna od siatki z zakupami rzuca się w kierunku wolnego siedzenia z predkością rączej łani. Nawet po Red Bullu nie wyciągam takich obrotów. Ale posłusznie niosę jej siatkę pod nogi. Bo facet musi. W pracy każdy dzień jest niespodzianką. Robię to, co jest akurat do zrobienia. Kiedy siada komputer, zmieniam się w informatyka, kiedy nawala firmowa kuchenka, daję upust swym gazowniczym talentom. Zepsute gniazdko? Co to dla mnie! Rubryka "stanowisko" w mojej umowie o pracę jest zdecydowanie zbyt lakoniczna... Ale nie narzekam. Facet musi. Synku, sraczyk Cię woła Po dziesięciu godzinach i kilku zażegnanych katastrofach, wracam tryumfalnie do domu. Wchodzę na klatkę i mój wzrok od razu przykuwa sympatyczna, żółta karteczka, która wisi tuż obok schodów: " Dzisiaj Jasiu będziesz zaiwaniał na siódme bez niczyjej pomocy. Pozdrawiam, Winda". Nic nie szkodzi. Przesadzałem już dziś lasy, budowałem osiedla, płodziłem masowo synów. Co znaczy te parę pięter na ostatniej prostej do domu? Żeby jeszcze tylko nie waliło tak od zsypu na śmieci. Ale nieważne. Ostatkiem sił pokonuję labirynt schodów i już widzę utęsknione, brązowe drzwi, moją łazienkową mekkę, moją kuchnię najświętszą, moją sypialnię obiecaną, moją... Telefon. "Synku, mamusi kibel wysadziło. No nie wiem jak, ale się leje i brzydko pachnie. Jaki hydraulik? Przecież to rzut beretem. Wpadnij, sprawdzisz mi przy okazji szyny od firanek". Ze łzą w oku macham zamkniętym drzwiom na dowidzenia. Zobaczymy się kiedy indziej. Jutro też jest dzień Parę minut przed północą jestem wreszcie w domu. Nie dopadło mnie zmęczenie, jestem przecież facetem. Zmęczone są tylko sfrustrowane matki, które targają codzienny krzyż swego rozhisteryzowanego potomstwa. Daleko mi jeszcze do zaszczytnego tytułu gospodyni - cierpiętnicy. Ja jestem tylko skromnym królem drobnych napraw, księciem zarabiania pieniędzy, wojownikiem informatycznych zawiłości, imperatorem autobusowego ustępowania miejsc. Ale matką nie będę nigdy, więc nie wolno się skarżyć. Mimo wszystko spytać by mnie można, jak się Pan z tym czuje? Może nie jest pan szlachetną Panią Domu, ale przecież wypełnia Pan obowiązki swojej płci, jest pan lokalnym bohaterem. Ratuje Pan mamę od braku pieniędzy, zakupy od niewniesienia, staruszki od skrzywdzenia przez własne zwierzęta... Ale ja nic nie czuję. Mam na to zbyt szerokie ramiona. Dwie aspiryny, łyżka syropu, gutron i scorbolamid. Bo nawet facet czasem musi." jakoś tak znowu zależny od pogody... PANNA 23.VIII - 22.IX Panna nie należy do osób, z którymi prowadzić będziesz wielogodzinne rozmowy przez telefon. To co ma do powiedzenia potrafi wyrazić krótko, zwięźle i celnie. Miej świadomość, że czasem jej opinia będzie krytyczna, co uważa, za formę troszczenia się o ciebie. Jeśli przyjaciel nie powie ci prawdy w oczy to niby kto miałby to zrobić? Być może nie zawsze będziesz miała czas aby uczestniczyć w życiu towarzyskim ale w tym roku najważniejsza jest jakość, nie ilość. Nie zdziw się też, jeśli pewne znajomości skończą się, bo stwierdzisz, że jakoś nie macie wspólnych tematów do rozmów. Pojawią się natomiast nowe osoby, z którymi połączy cię wspólny sposób patrzenia na życie. źródło łonet
Opinie (0) |
MartineZ posiada 7 albumów.MartineZ należy do:
Polecane stronyalbumanimekomiksserialestery&progs.warto... |
||||||||||||||||||||||||||||