|
||||||||
Skąd jestem | |
| Miasto: | Gdańsk |
| Kraj: | Polska |
Lech Wałęsa:
Działacz związkowy, polityk, prezydent Rzeczypospolitej Polskiej w latach 1990-1995, laureat pokojowej Nagrody Nobla w 1983r. Doktor honoris causa kilkunastu uniwersytetów, m.in. Uniwersytetu Columbia, Uniwersytetu Katolickiego w Leuven, Uniwersytetu Harvarda, Uniwersytetu Gdańskiego. W latach 1961-1963 i 1965-1967 elektrotechnik w Państwowych Ośrodkach Maszynowych w Łochocinie, następnie w Leniach. Od 1967 elektryk w Stoczni Gdańskiej imienia W.I. Lenina.
Ostatnia aktywność: 51 minut temu
Liczba wpisów: 999
Wałęsa: jeśli ktoś jest dobry, to nawet z moim synem
wygra
Parytety są zbędne. Jeśli
ktoś jest naprawdę dobry, to nawet z synem Wałęsy wygra -
powiedział "Gość Radia Zet" Lech Wałęsa o porażce swojego syna z
Agnieszką Pomaską w walce o szefostwo gdańskiej Platformy. Dodał,
że w domu to nie on jest szefem, a jego żona -
Danuta.
Monika Olejnik:: A gościem Radia ZET jest prezydent Lech Wałęsa, wita Monika Olejnik, dzień dobry.
Lech Wałęsa:: Dzień dobry.
Monika Olejnik:: Panie prezydencie, syn przegrał z kobietą o szefostwo gdańskiej Platformy.
Lech Wałęsa:: No i widzi pani, po co parytety?
Monika Olejnik:: No właśnie.
Lech Wałęsa:: Jeśli ktoś jest dobry, pracowity to zwycięża, a więc dał dowód na to, że parytety są zbędne.
Monika Olejnik:: Ale syn dał dowód, czy zwyciężczyni - pani Agnieszka Pomaska?
Lech Wałęsa:: Nie, sytuacja pokazała, że jeśli ktoś jest naprawdę dobry, to nawet z synem Wałęsy też wygra, który jest też dobry. On jest dobrze przygotowany, on jest bardzo pracowity, ale ona jest tu w tym środowisku, bardziej wmontowana, a więc nie kombinujmy, żadne parytety. Ludzie dobrzy, aktywni mają szanse wyboru bez parytetów.
Monika Olejnik:: A może XXI w. jest właśnie takim wyzwaniem i powinny być parytety panie prezydencie, jednak?
Lech Wałęsa:: Nie, widzi pani, to pani ma tu dowód. Po co parytety– być dobrą, być pracowitą.
Monika Olejnik:: Czyli nie układy, nie układy, a talent zwyciężył.
Lech Wałęsa:: Nie dokładnie tak. No znaczy wie pani, no akurat układy, więc może znów nie. Dlatego, że jednak syn jest poza wszelkimi układami, on nie należy do żadnych frakcji, żadnych grup, jakiś takich nawet koleżeńskich, bo on jest jednak z zewnątrz, on jest w Brukseli bardziej. Tutaj ona jest na miejscu, ona tu wiele lat pracuje, to jest naprawdę dobry działacz i dlatego, to jest jednak układ, tylko układ zdrowy z tego co widać.
Monika Olejnik:: A pani Danuta, żona też jest przeciwko parytetom.
Lech Wałęsa:: No tego nie wiem. W moim domu jest tak daleko pluralizm, że właściwie trzeba by się właściwie zastanawiać, kto za czym jest.
Monika Olejnik:: Ale nie pytał pan nigdy żony, bał się pan, że powie "tak"?
Lech Wałęsa:: No wie pani, ja w domu nie szef, w domu Danuta szef.
Monika Olejnik:: Panie prezydencie, dzisiaj do Polski przyjeżdża książę Karol, jak pan wspomina swoje spotkania z królową Elżbietą, kiedy pan był prezydentem?
Lech Wałęsa:: O mieliśmy piękne spotkania i to kilkanaście było tych spotkań i w różnym czasie. I kiedy byłem prezydentem i kiedy już nie byłem i teraz, kiedy tam bywam. Coś wspaniałego. Kobieta wyjątkowa, wyjątkowe przygotowanie, kultura, obycie, no ideał polityka, no i króla.
Monika Olejnik:: I kobieta.
Lech Wałęsa:: Kobieta, no widzi pani znów parytety niepotrzebne.
Monika Olejnik:: Panie prezydencie, pan Sikorski mówi tak, minister spraw zagranicznych: "Ktoś, kto już jest znany na zachodzie z żoną Amerykanką to byłoby coś, co byłoby wydarzeniem medialnym, politycznym, intelektualnym dla Europy”.
Lech Wałęsa:: Kiedyś to też będzie inaczej widziane. My na razie no wychodzimy z myślenia państwowego, krajowego na szersze, na globalizację, a wcześniej na kontynentalizację i dlatego musimy się obyć i z tymi pomysłami, by mieć żony z pluralizmu.
Monika Olejnik:: Ale chciałby pan żeby pierwsza dama była Amerykanką?
Monika Olejnik:: A gościem Radia ZET jest prezydent Lech Wałęsa, wita Monika Olejnik, dzień dobry.
Lech Wałęsa:: Dzień dobry.
Monika Olejnik:: Panie prezydencie, syn przegrał z kobietą o szefostwo gdańskiej Platformy.
Lech Wałęsa:: No i widzi pani, po co parytety?
Monika Olejnik:: No właśnie.
Lech Wałęsa:: Jeśli ktoś jest dobry, pracowity to zwycięża, a więc dał dowód na to, że parytety są zbędne.
Monika Olejnik:: Ale syn dał dowód, czy zwyciężczyni - pani Agnieszka Pomaska?
Lech Wałęsa:: Nie, sytuacja pokazała, że jeśli ktoś jest naprawdę dobry, to nawet z synem Wałęsy też wygra, który jest też dobry. On jest dobrze przygotowany, on jest bardzo pracowity, ale ona jest tu w tym środowisku, bardziej wmontowana, a więc nie kombinujmy, żadne parytety. Ludzie dobrzy, aktywni mają szanse wyboru bez parytetów.
Monika Olejnik:: A może XXI w. jest właśnie takim wyzwaniem i powinny być parytety panie prezydencie, jednak?
Lech Wałęsa:: Nie, widzi pani, to pani ma tu dowód. Po co parytety– być dobrą, być pracowitą.
Monika Olejnik:: Czyli nie układy, nie układy, a talent zwyciężył.
Lech Wałęsa:: Nie dokładnie tak. No znaczy wie pani, no akurat układy, więc może znów nie. Dlatego, że jednak syn jest poza wszelkimi układami, on nie należy do żadnych frakcji, żadnych grup, jakiś takich nawet koleżeńskich, bo on jest jednak z zewnątrz, on jest w Brukseli bardziej. Tutaj ona jest na miejscu, ona tu wiele lat pracuje, to jest naprawdę dobry działacz i dlatego, to jest jednak układ, tylko układ zdrowy z tego co widać.
Monika Olejnik:: A pani Danuta, żona też jest przeciwko parytetom.
Lech Wałęsa:: No tego nie wiem. W moim domu jest tak daleko pluralizm, że właściwie trzeba by się właściwie zastanawiać, kto za czym jest.
Monika Olejnik:: Ale nie pytał pan nigdy żony, bał się pan, że powie "tak"?
Lech Wałęsa:: No wie pani, ja w domu nie szef, w domu Danuta szef.
Monika Olejnik:: Panie prezydencie, dzisiaj do Polski przyjeżdża książę Karol, jak pan wspomina swoje spotkania z królową Elżbietą, kiedy pan był prezydentem?
Lech Wałęsa:: O mieliśmy piękne spotkania i to kilkanaście było tych spotkań i w różnym czasie. I kiedy byłem prezydentem i kiedy już nie byłem i teraz, kiedy tam bywam. Coś wspaniałego. Kobieta wyjątkowa, wyjątkowe przygotowanie, kultura, obycie, no ideał polityka, no i króla.
Monika Olejnik:: I kobieta.
Lech Wałęsa:: Kobieta, no widzi pani znów parytety niepotrzebne.
Monika Olejnik:: Panie prezydencie, pan Sikorski mówi tak, minister spraw zagranicznych: "Ktoś, kto już jest znany na zachodzie z żoną Amerykanką to byłoby coś, co byłoby wydarzeniem medialnym, politycznym, intelektualnym dla Europy”.
Lech Wałęsa:: Kiedyś to też będzie inaczej widziane. My na razie no wychodzimy z myślenia państwowego, krajowego na szersze, na globalizację, a wcześniej na kontynentalizację i dlatego musimy się obyć i z tymi pomysłami, by mieć żony z pluralizmu.
Monika Olejnik:: Ale chciałby pan żeby pierwsza dama była Amerykanką?
Lech Wałęsa:
: Wie pani, ja bym chciał żeby, no właśnie myślenie było nie
amerykańskie a kontynentalne i globalne, bo do takich czasów
dojechaliśmy w rozwoju swoim, że myślenie "Ameryka nie", nie. To
jedna owczarnia, jeden pasterz.
Monika Olejnik: : Mam większe szanse – mówi Sikorski – wygrać z Lechem Kaczyńskim i dlatego to mnie atakuje Prawo i Sprawiedliwość.
Lech Wałęsa: : Wie pani, kto ma większe szanse to się okaże. Patrząc młodzieży wzrokiem to wydaje się, że rzeczywiście Sikorski tu ma jakoś tutaj większe poparcie. Natomiast bardziej doświadczeni ludzie, którzy sprawdzają przez czyny, to jednak na Komorowskiego będą stawiać. Ale – najpierw prawybory niech przejdą, a potem zobaczymy, kogo będziemy popierać już konkretnie.
Monika Olejnik: : Opozycja twierdzi, że te prawybory są tylko po to, żeby przykryć nieudolność rządów Donalda Tuska.
Lech Wałęsa: : W demokracji wszystkie argumenty możliwe się używa. Ja próbowałem w poprzedniej, nie w tej, jeszcze wcześniejszej kadencji, kiedy startowałem ostatni raz, próbowałem właśnie wymusić prawybory, wymusić po prawej stronie jednego kandydata. No, nie udało mi się, ale teraz do tego wracamy i musimy przerobić. W demokracji musimy i ten model znać i przepracować.
Monika Olejnik: : Niektórzy twierdzą, że Bronisław Komorowski to jest właściwie taki kandydat kombatancki i tak sugeruje też jego konkurent Radosław Sikorski, no bo go popierają Bartoszewski, Mazowiecki, Lech Wałęsa.
Lech Wałęsa: : No dlatego, że my się znamy wcześniej z działalności. I Sikorski trochę był na zewnątrz i nie ma tego doświadczenia więc trudno się dziwić. Kombatanci, kiedyś kombatanci to byli trochę inaczej, z innych warstw wybierani. A dzisiaj w takim bogatym świecie żyjemy, że właściwie prawie wszyscy jesteśmy kombatantami.
Monika Olejnik: : Ale rozumiem, że to nie chodzi o wiek pana Sikorskiego, bo on ma tyle samo lat, co prezydent. Podobny wiek, co prezydent Stanów Zjednoczonych.
Lech Wałęsa: : Ale wiek w działaniu, w działaniu tutaj. Tutaj jednak on nie działał, on działał trochę z zewnątrz, no nie był w tym okresie jakiegoś takiego trudu wielkiego, no nie był. Może był, ale nie był widoczny, natomiast pan Komorowski był widoczny i stąd taki dzisiaj jest pokazywany przez tych ludzi, którzy go widzieli w pracy.
Monika Olejnik: : A sądzi pan panie prezydencie, że Lech Kaczyński, który w rankingach bardzo nisko wypada przy Komorowskim, przy Sikorskim, może odbudować swoje zaplecze?
Lech Wałęsa: : Źle by się stało, gdyby jakimś tam sposobem odbudował dlatego, że naprawdę, ja nie chciałbym źle czynić, ale on się naprawdę nie nadaje, nie te predyspozycje. Tu trzeba swoje ambicje, swoje jakieś pomysły nieciekawe schować, trzeba grać o interes Polski, a nie szabelkę wyciągać. Tą szabelkę wyciągaliśmy nieraz i wszystko, co źle, przegrywaliśmy szabelką. Teraz mądrością trzeba, trzeba rozmowami, porozumieniem.
Monika Olejnik: : A kiedy szabelkę wyciągał Lech Kaczyński?
Lech Wałęsa: : No przecież te wszystkie boje, które napręża mięśnie, solidaryzuje się z ludami wschodu itd., występuje często kontra Rosji. No to, że mieć rację to raz, a zwyciężać to dwa.
Monika Olejnik: : A źle, że wystąpił u boku prezydenta Saakaszwilego?
Lech Wałęsa: : No nawet to. Przecież widzimy, jak to się układało i układa, to nie o to chodzi. To chodzi o to, że należy być solidarnym, należy wspierać, ale jednocześnie należy myśleć, że może to wspieranie było z rezultatami, a nie pokrzyczeć, co się wie.
Monika Olejnik: : A co pan sądzi panie prezydencie o reportażu, który został pokazany, reportażu – to wykreowany reportaż w telewizji gruzińskiej o inwazji Moskwy na Gruzję, gdzie były wykorzystane archiwalne zdjęcia, część osób oglądających myślała, że to jest prawda? Zarzuca się Saakaszwilemu, że to on stoi za tym dokumentem.
Lech Wałęsa: : No wie pani, coś takiego nie powinno się zdarzyć. Ludzie w tamtym rejonie, ale nie tylko, mają dość problemów, stresów i takie stresowanie nie powinno mieć miejsca. No można sobie żartować, można przewidywać różne sytuacje, ale jednak trzeba, żeby świadomy był odbiór, a niepotrzebnie stresować ludzi.
Monika Olejnik: : Dziękuję bardzo, gościem Radia ZET był Lech Wałęsa, były prezydent.
Monika Olejnik: : Mam większe szanse – mówi Sikorski – wygrać z Lechem Kaczyńskim i dlatego to mnie atakuje Prawo i Sprawiedliwość.
Lech Wałęsa: : Wie pani, kto ma większe szanse to się okaże. Patrząc młodzieży wzrokiem to wydaje się, że rzeczywiście Sikorski tu ma jakoś tutaj większe poparcie. Natomiast bardziej doświadczeni ludzie, którzy sprawdzają przez czyny, to jednak na Komorowskiego będą stawiać. Ale – najpierw prawybory niech przejdą, a potem zobaczymy, kogo będziemy popierać już konkretnie.
Monika Olejnik: : Opozycja twierdzi, że te prawybory są tylko po to, żeby przykryć nieudolność rządów Donalda Tuska.
Lech Wałęsa: : W demokracji wszystkie argumenty możliwe się używa. Ja próbowałem w poprzedniej, nie w tej, jeszcze wcześniejszej kadencji, kiedy startowałem ostatni raz, próbowałem właśnie wymusić prawybory, wymusić po prawej stronie jednego kandydata. No, nie udało mi się, ale teraz do tego wracamy i musimy przerobić. W demokracji musimy i ten model znać i przepracować.
Monika Olejnik: : Niektórzy twierdzą, że Bronisław Komorowski to jest właściwie taki kandydat kombatancki i tak sugeruje też jego konkurent Radosław Sikorski, no bo go popierają Bartoszewski, Mazowiecki, Lech Wałęsa.
Lech Wałęsa: : No dlatego, że my się znamy wcześniej z działalności. I Sikorski trochę był na zewnątrz i nie ma tego doświadczenia więc trudno się dziwić. Kombatanci, kiedyś kombatanci to byli trochę inaczej, z innych warstw wybierani. A dzisiaj w takim bogatym świecie żyjemy, że właściwie prawie wszyscy jesteśmy kombatantami.
Monika Olejnik: : Ale rozumiem, że to nie chodzi o wiek pana Sikorskiego, bo on ma tyle samo lat, co prezydent. Podobny wiek, co prezydent Stanów Zjednoczonych.
Lech Wałęsa: : Ale wiek w działaniu, w działaniu tutaj. Tutaj jednak on nie działał, on działał trochę z zewnątrz, no nie był w tym okresie jakiegoś takiego trudu wielkiego, no nie był. Może był, ale nie był widoczny, natomiast pan Komorowski był widoczny i stąd taki dzisiaj jest pokazywany przez tych ludzi, którzy go widzieli w pracy.
Monika Olejnik: : A sądzi pan panie prezydencie, że Lech Kaczyński, który w rankingach bardzo nisko wypada przy Komorowskim, przy Sikorskim, może odbudować swoje zaplecze?
Lech Wałęsa: : Źle by się stało, gdyby jakimś tam sposobem odbudował dlatego, że naprawdę, ja nie chciałbym źle czynić, ale on się naprawdę nie nadaje, nie te predyspozycje. Tu trzeba swoje ambicje, swoje jakieś pomysły nieciekawe schować, trzeba grać o interes Polski, a nie szabelkę wyciągać. Tą szabelkę wyciągaliśmy nieraz i wszystko, co źle, przegrywaliśmy szabelką. Teraz mądrością trzeba, trzeba rozmowami, porozumieniem.
Monika Olejnik: : A kiedy szabelkę wyciągał Lech Kaczyński?
Lech Wałęsa: : No przecież te wszystkie boje, które napręża mięśnie, solidaryzuje się z ludami wschodu itd., występuje często kontra Rosji. No to, że mieć rację to raz, a zwyciężać to dwa.
Monika Olejnik: : A źle, że wystąpił u boku prezydenta Saakaszwilego?
Lech Wałęsa: : No nawet to. Przecież widzimy, jak to się układało i układa, to nie o to chodzi. To chodzi o to, że należy być solidarnym, należy wspierać, ale jednocześnie należy myśleć, że może to wspieranie było z rezultatami, a nie pokrzyczeć, co się wie.
Monika Olejnik: : A co pan sądzi panie prezydencie o reportażu, który został pokazany, reportażu – to wykreowany reportaż w telewizji gruzińskiej o inwazji Moskwy na Gruzję, gdzie były wykorzystane archiwalne zdjęcia, część osób oglądających myślała, że to jest prawda? Zarzuca się Saakaszwilemu, że to on stoi za tym dokumentem.
Lech Wałęsa: : No wie pani, coś takiego nie powinno się zdarzyć. Ludzie w tamtym rejonie, ale nie tylko, mają dość problemów, stresów i takie stresowanie nie powinno mieć miejsca. No można sobie żartować, można przewidywać różne sytuacje, ale jednak trzeba, żeby świadomy był odbiór, a niepotrzebnie stresować ludzi.
Monika Olejnik: : Dziękuję bardzo, gościem Radia ZET był Lech Wałęsa, były prezydent.










Rafał Ziemkiewicz,