Skąd jestem |
| Miasto: |
Kraków
|
| Kraj: |
Polska
|
Inne |
| Tau |
Jako człowiek i franciszkanin szukam Oblicza Pana - Jezusa Ukrzyżowanego i Żyjącego, który jest między nami na wiele sposobów; nieustannie na nowo odnajdywany i ciągle nieuchwytny, ale zawsze jako Miłość Najważniejsza. To daje mi pokój, radość i szczęście we wszystkim co czynię |
| Nawrócenie |
Kiedy oddalam się od Jezusa - wszystko sie oddala... Zawsze jednak On sam, pomaga mi powrócić i zaufać! |
| Rahamim - Miłosierdzie |
Podmuch Ducha zwiewał pył,
by odkryć iskrę żaru
i zamienić w ogień
-jak zerwane szaty
odkrywają krwawość ran
przemieniając w perły.
Zaślubiny ran
w otchłani ziemi.
Ołtarz dłoni Ojca-
zetrzyj mnie w tym bólu na chleb,
ołtarz dłoni Ojca w których płonie Rahamim,
poruszyło się całe Serce Ojca
w tym oddaniu Syna,
poruszyło się Jego serce
w tym oddaniu prochu.
Tam gdzie głębia śmierci
zaczyna się życie-
w otchłani ziemi;
moje rany odkrywam w Jego Sercu;
moje rany odkrywam w dłoniach Ojca.
Czym mniejszy pył się staje,
czym bardziej starty
w chleb się przemienia.
Dłonie Ojca w otchłani ziemi
i łzy Syna,
powiew życia Ducha
pochyla się nade mną-
Rahamim; ołtarz dłoni Ojca,
ołtarz Serca Syna,
łono Ducha,
w którym z niemowlęcym płaczem-
w objęciach Miłości uniżonej
cierpię,
lecz ta otchłań bólu
wspólnym bólu łkaniem...
Zasnąć z ufnością jak niemowlę
na Sercu Twoim
|
jestem ponieważ TY Jesteś
Ostatnia aktywność: 3 dni temu o 15:59
|
2
jeszcze jeden rok
5 dni temu o 09:24
Masakra, której dokonał Piłat na
Galilejczykach uświadamia nam wszystkie masakry, nagłe zadawanie
śmierci jak to miało miejsce w Winnenden (Niemcy - 11
marca 2009 r.). Zginęło 15 osób oraz zamachowiec. Zawalona wieża w
Siloam po gruzami której zginęło 18 osób przywołuje wszystkie
gwałtowne wydarzenia w przyrodzie jak choćby ostatnie trzęsienie na
Haiti, w którym miało zginać 200 tys. ludzi.
Co Ty Mistrzu o tym
sądzisz? Jezus odpowiada: Czy myślicie, że Galilejczycy czy
uczniowie szkoły w Winnenden byli większymi grzesznikami niż
mieszkańcy Małopolski? Czy owych osiemnastu z Siloam lub mieszkańcy
Haiti byli większymi grzesznikami niż mieszkańcy
Krakowa? "Bynajmniej, powiadam wam; lecz jeśli się nie
nawrócicie, wszyscy tak samo zginiecie" (Łk 13,5).
Według Jezusa każda nagła
śmierć z ręki stosującego przemoc lub tragiczne wydarzenie w
przyrodzie to nie kara za grzech, ale jeszcze jedno, mocne wezwanie
dla wszystkich do nawrócenia. Jezus nie przyszedł potępiać Piłata,
Galilejczyków czy kogokolwiek. Pragnie byśmy zobaczyli zło u
siebie, porzucili je i zaowocowali dobrem (por. Łk 13,1-5). „Kto
uznaje zło w drugim człowieku i utożsamia je z nim, ten pozwala mu
wzrastać w sobie i utwierdza je w drugim” (S. Fausti). Życie nasze, ograniczone w
czasie, powinno zaowocować dobrem a nie samymi analizami źródeł zła
i katastrof, poszukiwaniem i ocenami oprawców... Wcześniej czy
później, nagle czy naturalnie przyjdzie na nas śmierć. Rozmowa
ogrodnika z właścicielem ogrodu – w przypowieści o nieurodzajnej
fidze to rozmowa Jezusa z Ojcem, ujawniająca wielką troskę o
każdego człowieka, o mnie. Troska, abym zaowocował. Jezus wyprosił
jeszcze „jeden rok” życia dla mnie, abym wydał owoce nawrócenia.
Każdy wiec moment życia jest darem miłosierdzia, szansą pomnażania
dobra (por. Łk 13, 5-9). Co zrobię w darowanym mi roku?
„Buntu nie było – mówi
Radosław Pazura w wywiadzie – chociaż na początku, całkowicie
błędnie, przyjąłem, że ten wypadek to była kara za złe życie. A
przecież Pan Bóg nie jest okrutny. On tworzy scenariusz dla każdego
człowieka inny – każdemu daje inną drogę… W moim przypadku musiał
wiedzieć, że tylko takie cierpienie mnie przebudzi… Chcę szukać
siebie prawdziwego, czyli takiego, jakiego stworzył mnie Pan Bóg.
On stwarza nas po to, żebyśmy doszli do zbawienia. Ale ponieważ
rodzimy się z grzechem, a potem brniemy w grzech, musimy wykonać
ogromną pracę – przemieniać się codziennie i prosić, by On w tym
pomógł.” (Gość niedzielny,
Nr 07/2010, z dnia 21 luty 2010).
Aktor dziękuję za życie a także za to, ze stało się lepsze. Zmienił
się, spokorniał, zrozumiał, co w życiu jest ważne. Jeszcze w tym
samy roku (rok 2003 był rokiem jego tragicznego wypadku
samochodowego, w którym zginął też inny aktor, a trzy osoby
ocalały, w tym on) zdecydował się na odkładany przez lata ślub z
Dorotą. Świadomy, że oddana krew uratowała mu życie, dziś sam ją
oddaje i wzywa innych do tego. Bóg objawił się Mojżeszowi
w 80 roku życia – na głuchej pustyni i mówi, ze JEST i wszystko wie
o nim o całym narodzie: „znam więc jego uciemiężenie. Zstąpiłem,
aby go wyrwać z ręki Egiptu i wyprowadzić z tej ziemi do ziemi
żyznej i przestronnej, do ziemi, która opływa w mleko i miód” (Wj
3,7-8). Czy każdy z nas nie może
wymienić całej listy łask jakie otrzymał od Boga? Słowa z listu do
Koryntian (1 Kor 10,1-6.10-11) uświadamiają nam, ze naród wybrany,
a więc umiłowani „przeszli przez morze” czy byli karmieni na
pustyni, ale okazali Bogu niewdzięczność i ostatecznie Bóg sobie w
nich nie upodobał. To ostrzeżenie dla Kościoła i każdego z nas,
który z Kościołem jest połączony. Pisze wybitny teolog XX wieku
kardynał Hans urs von Balthasar: „Otrzymawszy więcej łask, Kościół
jest też bardziej zagrożony. Nikt bowiem nie schodzi na większe
manowce od tych, których Bóg przeznaczył na to, by wskazywali innym
drogę…przeznaczeni do wielkiej świętości mogą się stać
najniebezpieczniejszymi apostatami i padając mogą pociągnąć za sobą
całe odłamy Kościoła”. „Niech przeto ten, komu się zdaje, że stoi,
baczy, aby nie upadł” (1 Kor 10,12). Mając „rok czasu” i będąc w
drodze nikt z nas nie powinien być pewny zwycięstwa. Jednorazowe
zwycięstwo nie gwarantuje zbawienia. Bóg jest wspaniałomyślny dla
nas „cały czas”. Udziela nam łask. My również tylko dzięki
szczerości i wspaniałomyślnej odpowiedzi, w każdej chwili, możemy
podążać do ziemi obiecanej i ostatecznie ją zdobyć jako
dziedzictwo...
Panie,Uwolnij
mnie od doskonałości
na moją tylko miarę
i otwórz na świętość,
którą chcesz mi dać.
III medytacja na W. Post:
http://www.new.ofmconv.pl/index.php?option=com_content&task=blogcategory&id=26&Itemid=160
1
szukaj Jego oblicza
28.02.2010 o 11:23
„Kiedy byłem dzieckiem,
nikt nigdy nie mówił mi o Bogu. Kiedy zadałem ojcu te zasadnicze
pytania: Dlaczego człowiek żyje? Dlaczego umiera?”, odpowiedział
mi, a miałem wówczas pewnie siedem czy osiem lat: – Kiedy człowiek
umiera, jest nicość. W nocy budził mnie lęk… Jezus – nie
przestawałem przeczuwać Go za pośrednictwem Ewangelii, którą
zacząłem czytać jeszcze w okresie młodości. To słowo, ta obecność,
to milczenie mnie fascynowały. Zadłużając się, nabyłem u pewnego
antykwariusza ikonę Chrystusa. Dokładniej miedziany tryptyk,
wytłaczany i pokryty emalią. Od tamtej pory ikona stoi na moim
biurku… Miałem właśnie wyjść z domu, żeby jeszcze mniej niż
zazwyczaj unikać samochodów. Wówczas ktoś na mnie spojrzał. On, na
ikonie. Nie bawiłem się w kogoś, kto doznał olśnienia… Wszystko
było milczeniem, słowami milczenia. Jednak Jego milczenie, Jego
słowa były w głębi sięgającej o wiele dalej niż głębia Ja, w głębi,
w której już nie byłem sam. On mi powiedział, że istnieję, że On
chce, żebym istniał, a więc że nie jestem niczym. Powiedział mi, że
nie jestem wszystkim, lecz że jestem odpowiedzialny. Że złem jest
zło, które czynię. Lecz że jeszcze głębiej jest On. Powiedział mi,
że potrzeba mi przebaczenia, uzdrowienia, stworzenia na nowo. I że
w Nim zostało mi przebaczone, że jestem uzdrowiony, stworzony na
nowo. „Oto stoję u drzwi i kołaczę”. I otworzyłem… Przyjąłem
chrzest.. Kościół nie rozczarowuje, kiedy człowiek rozumie, czym on
naprawdę jest: ziemią karmiąca, tą wielką siłą żywotną, która jest
nam ofiarowana i której uruchomienie do nas należy”. Olivier
Clément, miał wtedy 30 lat. Z ateisty stał się gorliwym
prawosławnym chrześcijaninem, myślicielem, teologiem (Wyrwany z nicości, zebrał ks. Tomasz Jaklewicz na
podstawie: O. Clément, Inne słońce, Warszawa
1998).
Chrześcijaństwo to nie forma kultury, ideologia albo jakiś system
wzniosłych zasad czy wartości. Chrześcijaństwo to Osoba.
Chrześcijaństwo to Obecność. Chrześcijaństwo to Oblicze: Jezus
Chrystus! Jan Paweł II,
Berno, 4.06.2004 r.). W psalmie 27 mamy bardzo
ważne stwierdzenie: „O Tobie mówi
moje serce: Szukaj Jego
oblicza”. Serce „mówi” o Bogu bardziej pragnieniem
niż słowami, choć i w głębi nas samych możemy usłyszeć Jego głos;
głos pełen miłości tak jak to było u Oliviera Clementa. Chodzi o
to, aby pragnienia i głosu tego nie zagłuszyć, nie zlekceważyć, nie
wyprzeć się go… Abraham wezwany przez Boga, oczekując,
doświadczył tuż przed spotkaniem z Najwyższym
głębokiego snu, lęku i ciemności (por. Rdz 15,5-12.17-18).
Uczniowie wezwani na modlitwę, na górę z Jezusem – zasnęli, a potem
„zlękli się bardzo”, kiedy zobaczyli jak trzej mężowie stanowią
komunię w Jedynym Świetle i Obłoku... (Łk 9,28b-36). Chrześcijanie,
do których pisze św. Paweł żyjąc wśród „wrogów krzyża
Chrystusowego” są wezwani, aby nie stracili z oczu wzorów wiary,
ludzi którzy wierzą gdzie jest prawdziwa nasza ojczyzna - w niebie
(Flp 3,17-4,1). Wszystko na tej ziemi jest
względne, ma wymierną wartość jest naznaczone przemijaniem,
utratą... Jesteśmy jednak powołani do absolutnego szczęścia i
chwały, w której nie ma ciemności, lęku i wrogów miłości. Patrząc
na żyjącego ubogo na tym świecie i przemienionego na górze Tabor
Jezusa-Zbawiciela uświadamiamy sobie, że to, co On doświadczył,
dotyczy też Jego uczniów - nas. Nasze ciało będzie przemienione po
śmierci! Ale by się tak stało nasze serce – które woła: „szukaj
Jego oblicza” – ma być przemienione teraz, na tym świecie – pośród
ciemności, lęku – inaczej nie wejdziemy w chwałę Boga! Nie
wejdziemy – nie wybierając Go całym sercem, które woła o Niego.
Przemienić serce to znaczy żyć w nawróceniu. To istota wielkiego
postu, ale i całego życia. Jezus Chrystus nie jest jedynie
inspiracją dla naszych poczynań, ale ma się stać motywem i celem
naszych działań. Mamy odwzorować Jego życie, a nie jedynie pewne
Jego myśli uczynić naszą inspiracją w niektórych zachowaniach. Tak
jak dla Chrystusa pełnienie woli Ojca było pokarmem – tak i dla nas
ma się to stać. Czas mamy dany, aby Go
poznać,pokochaći uczynić z Nim wspólnotę
serca. On dokona reszty. Od snu na modlitwie, strachu i bojaźni w
spotkaniu przeprowadzi nas do pokoju i obdarzy nowymi posłaniami.
Tworzyć z Jezusem - w wolności - wspólnotę serca to obdarzyć
Go spojrzeniem przez które „wszystko stanie się jasne”; każda
osoba, sytuacja, rzecz... może stać się drzwiami przez które
zobaczymy Jego oblicze. Najpierw jednak „wszystko” nie może nas
odłączyć i zastąpić spotkania z Nim; czy to na górze modlitwy czy w
ciemności czuwania nocnego.
Zadaję sobie pytanie: czy i jak podczas pierwszych dziesięciu dni
wielkiego postu udało się nam posłuchać głosu serca, które woła:
„szukaj Jego oblicza”.
II medytacja na wielki
post:
http://www.ofmconv.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=329&Itemid=160
1
wyjść na pustynię...
20.02.2010 o 23:48
aby oczyszczać umysł bo zbyt
wiele myśli-sensów
aby oczyszczać serce, aby decyzja była jasna i radosna
aby oczyszczać słowa, bo ciągle nas dzielą, a nie wprowadzają
głębiej
aby oczyszczać oczy, aby widziały Boga-Miłość
aby oczyszczać czyn z intencji chorej
aby oddać po raz kolejny Bogu drogę i czas oczyszczenia, aby to
było Jego dzieło w grzeszniku
aby dać Jemu czas i siebie w tym czasie - tak jest lepiej.
-Pokusa znowu przyjdzie, bo i Jezus na pustyni został nią
uderzony: "zjedz więcej" "ładnie się ukłoń
nieprawdzie"
"spróbuj zaistnieć za wszelką cenę"
-Odpowiedz jak Pan:
"mam Chleb z nieba - ważniejszy"
"stanę normalnie - bez pozy - prawdziwie"
"już istnieję, bo stworzył mnie, kocha i prowadzi Ojciec najlepszą
drogą"
Panie Jezu, pokazujesz nam drogę na pustynię wśród ludzi i tych
samych obowiązków
i tylu spraw, których przecież jest tyle, bo nie pościmy i nie
jesteśmy na pustyni dobrowolnie
Ty sam byłeś na pustyni czterdzieści dni i wiele razy udawałeś się
na pustkowie, aby przejść drogę trzech lat; aby życie było do końca
dobre i sensowne, aby dało życie nam.

Lubomierz - wrzesień 2009, 30 dni pustyni zapraszam na pierwszą medytację w Wielkim
Poście (oby to był również ważny post tego
blogu):
|
|