fr. Andrzej

GG: 4008586

Ocena: 
377
Wyślij prezent Wyślij kartkę Zadzwoń na GG

fr. Andrzej o sobie

Wiek: 46
Płeć: kobieta

Skąd jestem

Miasto: Kraków
Kraj: Polska

Inne

Tau Jako człowiek i franciszkanin szukam Oblicza Pana - Jezusa Ukrzyżowanego i Żyjącego, który jest między nami na wiele sposobów; nieustannie na nowo odnajdywany i ciągle nieuchwytny, ale zawsze jako Miłość Najważniejsza. To daje mi pokój, radość i szczęście we wszystkim co czynię
Nawrócenie Kiedy oddalam się od Jezusa - wszystko sie oddala... Zawsze jednak On sam, pomaga mi powrócić i zaufać!
Rahamim - Miłosierdzie Podmuch Ducha zwiewał pył, by odkryć iskrę żaru i zamienić w ogień -jak zerwane szaty odkrywają krwawość ran przemieniając w perły. Zaślubiny ran w otchłani ziemi. Ołtarz dłoni Ojca- zetrzyj mnie w tym bólu na chleb, ołtarz dłoni Ojca w których płonie Rahamim, poruszyło się całe Serce Ojca w tym oddaniu Syna, poruszyło się Jego serce w tym oddaniu prochu. Tam gdzie głębia śmierci zaczyna się życie- w otchłani ziemi; moje rany odkrywam w Jego Sercu; moje rany odkrywam w dłoniach Ojca. Czym mniejszy pył się staje, czym bardziej starty w chleb się przemienia. Dłonie Ojca w otchłani ziemi i łzy Syna, powiew życia Ducha pochyla się nade mną- Rahamim; ołtarz dłoni Ojca, ołtarz Serca Syna, łono Ducha, w którym z niemowlęcym płaczem- w objęciach Miłości uniżonej cierpię, lecz ta otchłań bólu wspólnym bólu łkaniem... Zasnąć z ufnością jak niemowlę na Sercu Twoim

fr. Andrzej:

jestem ponieważ TY Jesteś

Dobrze jest zaufać Bogu.

Liczba wpisów: 181
Pierwsza strona Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | ... Następna Ostatnia strona


Biblia daje nam możliwość "wglądu" w myśli Boga. Sam Najwyższy - w obecności Aniołów i Izajasza zadaje sobie pytania. Patrząc na swoje dzieci, chce pomóc, przestrzec, pouczyć, wezwać... Zadajmy i my sobie podobne pytania.

Szaweł w spotkaniu z Jezusem pod Damaszkiem oślepł fizycznie (por. Dz 9). Jednak wewnętrznie, duchowo, zobaczył siebie w prawdzie. Do czasu tego spotkania myślał, że widzi jasno, co ma czynić, a faktycznie żył w ciemności, zanurzony w nienawiści. Po spotkaniu z Jezusem nazywa siebie „poronionym płodem”, któremu ukazał się Pan! (1 Kor 15,8). „Metafora poronionego płodu wyraża skrajną pokorę… to w nim [św. Pawle z Tarsu] ukazuje się owocność łaski Boga, który potrafi nieudanego człowieka przemienić w znakomitego apostoła… oto co Bóg uczynił z tym, który z ewangelicznego punktu widzenia mógłby zostać uznany za odpad!” (Benedykt XVI, katecheza z dnia  10 IX 2008).                         

 
Podobne doświadczenie spotkało Izajasza, który wypowiada swoje zagubienie i grzeszność wobec świętości Boga, który daje mu wizje swojej chwały. Izajasz mówi: „Biada mi! Jestem zgubiony!” (Iz 6,5). Jednak nie zguba i śmierć jest celem spotkania człowieka z Bogiem, ale życie i świętość! Człowiek ten uświadomił sobie jak potężna jest przepaść pomiędzy Bogiem a nim oraz jego narodem, konkretnymi ludźmi, którzy potrzebują nawrócenia. Z pośród wszystkich swoich braci i sióstr on pierwszy zostaje oczyszczony i posłany, aby głosić słowo przemiany czyli drogę powrotu do Pana.
 
Również św. Piotr będąc w jednej łodzi z Jezusem, „na głębinie”, po wielu godzinach żmudnej bezowocnej pracy i owocnym połowie bez wielkiego wysiłku, ale w posłuszeństwie Mistrzowi doznaje wstrząsu z powodu bliskości Kogoś Świętego w swoim warsztacie pracy i mówi: „Odejdź ode mnie  Panie bo jestem człowiek grzeszny” (Łk 5,8). Jezus nie tylko nie odchodzi, ale zaprasza Piotra do zamiany łodzi na przyjaźń z Nim, sieci na słowo Boże, a jeziorem i rybami ma się stać świat i ludzie.   
 
Jan Paweł II powiedział: „Nowe sytuacje - zarówno w Kościele, jak i życiu społecznym, ekonomicznym, politycznym i kulturalnym - domagają się dzisiaj ze szczególną siłą zaangażowania świeckich. Bierność, która zawsze była postawą nie do przyjęcia, dziś bardziej jeszcze staje się winą. Nikomu nie godzi się stać w bezczynności” (Christifideles laici, Posynodalna adhortacja apostolska Jana Pawła II o powołaniu i misji świeckich w Kościele i w świecie, p 3). I dalej jeszcze powiedział: „Każdy chrześcijanin może i musi słowem oraz życiem głosić: Bóg cię kocha, Chrystus dla ciebie jest Drogą, Prawdą i Życiem! (J, 14,6)” (tamże, p 34).
 
Jak to robić? Czy Ewangelia o powołaniu rybaka na apostoła nie pokazuje, symbolicznie, pewnych kroków i postaw, dzięki którym każda sytuacja może być owocna w doświadczeniu i głoszeniu Jezusa i królestwa Bożego.

Najpierw Jezus „poprosił go, żeby nieco odbił od brzegu”. Jezus prosi każdego z nas, abyśmy zostawili brzeg i tłum i byli z Nim sam na sam, chociażby w swoim warsztacie pracy, żebyśmy popatrzyli Mu w oczy i posłuchali… wsłuchali się w serce. Wsłuchując się w siebie, w sumienie,  usłyszeli Jego natchnienia, co On ma nam do powiedzenia. Jezus może tak jak do Piotra z czasem zaprosić nas do wypłynięcia na głębię… Na  głębi polecenia wydaje Pan. Kiedy nauczysz się być w ciszy, modlić, słuchać – nie bój się przyjąć poleceń, które uczynią Twoją pracę i posługę bardziej owocną, ponieważ pochodzą od Niego. Uważaj, nie lękaj się, bo jednym z doświadczeń „wypłynięcia na głębię” jest doświadczenie grzeszności, niegodności, trwoga i lęk. To jest spotkanie z Bogiem Świętym! Ostatecznie jednak chodzi nie o strach, ale o przyjęcie nowego posłania - słowa - przekonania -  postawy, dla Ciebie i innych. Choć to jest trudne to zawsze owocne.
 
Zdaje się, że głos Pana ze świątyni ciągle brzmi: „Kogo mam posłać? Kto by Nam poszedł? Odpowiedziałem: Oto ja, poślij mnie!” (Iz 6,8). Co Ty odpowiadasz? 

4

Teofil

23.01.2010 o 12:07

"Teofil" - konkretne imię adresata, chrześcijanina, do którego pisze Św. Łukasz Ewangelię. Ewangelista przeprowadził wiele rozmów ze świadkami życia Jezusa. To bardzo solidne dochodzenie, aby każdy mógł się dowiedzieć gdzie i kiedy przyszedł na świat sam Bóg. Jak żył i co uczynił dla nas.

 
„Teofil” to również konkretne słowo, które można przetłumaczyć jako: „umiłowany przez Boga” lub „kochający Boga”. Chodzi więc o człowieka, który jest umiłowanym dzieckiem Boga, o każdego człowieka, również o tego, który jeszcze nie wie o Jezusie nic, albo ma wiedzę niepełną – z zatrutych źródeł, kłamliwą („Kościół ma cztery Ewangelie, heretycy wiele…” mawiał Orygenes. Uwidacznia się to również dzisiaj w popularyzacji starożytnych i błędnych słów na temat życia Jezusa: np. tzw. Ewangelii Judasza) . Ewangelia św. Łukasza, który „nie stara się” sam pisać, ale działa pod natchnieniem Ducha Świętego, to również Słowo skierowane do tych, co uwierzyli i nie tylko kochają Boga, ale pragną kochać Go coraz bardziej. Jest to więc Ewangelia skierowana do wszystkich ludzi i wszyscy powinni poczuć się jej adresatami słysząc od św. Łukasza Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk, których ci udzielono (Łk 1,2).
 
Jestem człowiekiem, który już słyszał i ciągle słucha o Jezusie. Jestem wierzący. Czy jest mi potrzebne jakieś „nowe przekonanie”, „nowa pewność”? Skoro było to potrzebne historycznej postaci o imieniu Teofil to również mnie jest to potrzebne. Chodzi o wiarę, która jest doprowadzona do pełni. Wiara zaś rodzi się ze słyszenia, słuchania słowa Bożego (por. Rz 10,17). Wierzę… aby nie było już rozdwojenia pomiędzy tym co „Jego” i „moje”. Nowe przekonanie i pewność to odkrycie w zmieniających się sytuacjach, że mam coraz więcej wspólnego z Jezusem i pragnę świadomie mieć coraz więcej.
 
Nowe przekonanie i nowa wizja życia były potrzebne narodowi wybranemu w dramatycznej sytuacji powrotu z niewoli i potrzeby odbudowy państwa. Czego domagają się ludzie? Domagają się odczytania świętych słów Prawa przekazanego przez Boga. Uroczyście odczytane i objaśniane Słowa (por. Ne  8) prowadzi ludzi do szacunku i łez wobec świętej Księgi Prawa, wobec tak ważnych spraw, o których się dowiadują i które pragną spełnić: Potem oddali pokłon i padli przed Panem na kolana, twarzą ku ziemi. Czytano więc z tej księgi, księgi Prawa Bożego, dobitnie, z dodaniem objaśnienia, tak że lud rozumiał czytanie (Ne 8,6-8). Ale to tylko wstęp, zapowiedź tego, co dokonało się w synagodze w Nazarecie, kilka wieków później. Oto stajemy wobec nie tylko Księgi- świętego zwoju, ale wobec Jezusa który mówi, że słowa tej Księgi spełniły się w Nim: „dziś spełniły się te słowa” (Łk 4,21). W Nim jest możliwość spotkania z Bogiem. Ewangelia jako Księga nie jest celem, ale staje się świętym mostem, który łączy moje dziś z Jego wiecznym trwaniem. Oddajemy cześć nie tyle księdze, ale Osobie, która spełnia wszystkie zawarte w niej zapowiedzi. Ileż to razy czytając słowa Ewangelii doświadczyliśmy nasycenia, opamiętania, uwolnienia, radości. To Jezusowe „dziś” trwa, ponieważ On żyje i jest pośród nas. „Teofil” który nie znał Pana, ale nigdy nie przestał być kochany przez Boga, otrzymuje od Niego – wprost – nowe przekonanie i nową wizję życia. Ten, który kocha Pana i pragnie coraz bardziej, odkrywa nowe ścieżki służenia Jedynemu Panu, nowy charyzmat w Jednym Ciele Jezusa – w Kościele: apostoła, proroka, nauczyciela, posiadającego dar czynienia cudów, wspierania pomocą, rządzenia, przemawiania rozmaitymi językami… (por. 1 Kor 12).
 
Wezwanie do czytania napisanej do mnie – do Teofila – Ewangelii, jest wezwaniem do spotkania. Ciągle bowiem jestem biedakiem, ślepcem i posiadam liczne związania, przywiązania a Jezus jest tym, który „napełniony Duchem” posłany jest w moje „teraz” i „dziś”.
"dziś spełniły się te słowa"

7

Jezus - Otwarte Niebo

09.01.2010 o 21:33

Tylko Jeden, Jedyny potrafiłto uczynić na trwałe – sam Jezus: „Kiedy się modlił otworzyło się niebo…” (Łk 3,21) Jezus modlitwą otwiera niebo i sam jest „niebem otwartym”… Kończy się w liturgii okres Bożego Narodzenia. Pamiętam słowo z Pasterki: „Ukazała się łaska Boga, która niesie zbawienie wszystkim” (Tt 2,11). „Łaska”, ze swej natury, to coś duchowego, niewidzialnego. Jest jednak cud Bożego Narodzenia – Jezus jest „widzialną łaską” – Syn Boga między nami! Nie powinienem mówić: „zamknięte jest niebo”, nie mogę się z Bogiem dogadać”, „nie mogę znaleźć drogi i nie wiem jak iść”, bo Droga przyszła do nas – powie św. Augustyn.

 
Niebo się otwarło, kiedy Jezus dotknął swoimi stopami dna Jordanu. Dotknął dna naszej egzystencji, solidaryzując się z życiem grzeszników, choć grzechu nigdy nie popełnił, stanął w szeregu z grzesznikami, aby się dać zanurzyć – ochrzcić św. Janowi Chrzcicielowi.  Zanurzając się w naszym życiu jak w Jordanie pokazał drogę wyjścia i drogę dojścia do nieba, które się otworzyło, do siebie. To droga miłości mimo wszystko, mimo zła. On sam jak mówi św. Piotr w Dziejach Apostolskich „dlatego że Bóg był z Nim, przeszedł… dobrze czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła” (Dz 10,38).
 
Nie tylko „dotknął mojego dna, ale przeszedł drogę dobrze czyniąc czyli z pasją, z całkowitym zaangażowaniem, oddaniem, ale i z cierpieniem… Skąd miał siłę do tego?
Od Ojca i Ducha Świętego! To Ojciec powiedział do Syna na początku drogi: „Tyś jest mój Syn umiłowany, w Tobie mam upodobanie” (Łk 3,22). Kto ma doświadczenie miłości, obecności, opieki, może ruszyć w drogę. Nawet na krzyż…
 
Wielkie wezwanie do „zanurzonych” w życiu Trójcy Świętej, dla ochrzczonych. Wybrać drogę Jezusa. Przejść z pasją życie, dobrze czyniąc. To przywilej ukazywania „otwartego nieba” i stawania się „widzialną łaską” dla świata…

Joshua Heldreth, 10-letni chłopiec wtargnął w Wielki Piątek 2005 r do kliniki na Florydzie, aby podać kubek wody umierającej Terri Schiavo. Kobieta, będąca w śpiączce, wyrokiem najbliższych i sądu została odłączona od urządzeń, które „karmiły ją” w tym stanie. Chłopiec dowiedział się o tym  z telewizji i pobiegł do szpitala… został aresztowany przez policję bo przekroczył „prawo” i skazany na pracę społeczne oraz napisanie listu z przeprosinami. Napisał… „Musiałem wejść na wasz teren, bo Jezus zrobiłby tak samo. Było mi przykro, że ona była taka spragniona i przykro było też Jezusowi”. I dalej: „Wiedziałem, że ona umrze bez wody i że Jezus powołał mnie, żebym bronił bezbronnych… jestem smutny, że wam się to nie podobało i że zabroniliście mi pomóc ocalić jej życie i kiedyś będziecie musieli powiedzieć Bogu, dlaczego to zrobiliście. Ja nie będę mógł wam wtedy pomóc, tak jak próbowałem pomóc jej. Codziennie będę się za was modlił”.

sumienie Ameryki...

...i świata

Ochrzczony z odwagę i pasją podtrzymuje otwarte niebo i czyni widzialna łaską Boga w świecie. To rachunek sumienia dla mnie.  

Pierwsza strona Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | ... Następna Ostatnia strona

Opinie (708)

prevPage 1 | 2 | 3 | 4 | ... Następna
4 dni temu o 23:22
POZDRAWIAM ,PLUS ZOSTAWIAM

26.01.2010 o 10:42
Słowo, wypowiedz Proroka, który wie, ze słowo jest jak miecz, może zabić. Samo Słowo bez miłości nic nie znaczy,  to gadulstwo za którym nic się nie kryje.  Potrzebne jest świadectwo tego który mówi, pochyla się nad Słowem…
Oby owoce Słowa nad którym Ojciec się pochyla były dobre…
24.01.2010 o 12:05
  WSPANIALEGO DNIA I  JAK NAJWIECEJ  
  USMIECHU ZYCZY CI ELZBIETA

 
         
 
.
11.01.2010 o 13:18
Witam serdecznie
Cieplutko pozdrawiam i życzę miłego Poniedziałku
oraz szczęśliwego nowego tygodnia
MARIA

http://www.e-gify.strefa.pl/gify/gify_dodane/e-gify_dodane66.gif
prevPage 1 | 2 | 3 | 4 | ... Następna

fr. Andrzej należy do:

fr. Andrzej odlicza do

Do końca tego kalendarza czyli zawsze do "początku"
pozostało dni: 2882