Skąd jestem |
| Miasto: |
Kraków
|
| Kraj: |
Polska
|
Inne |
| Tau |
Jako człowiek i franciszkanin szukam Oblicza Pana - Jezusa Ukrzyżowanego i Żyjącego, który jest między nami na wiele sposobów; nieustannie na nowo odnajdywany i ciągle nieuchwytny, ale zawsze jako Miłość Najważniejsza. To daje mi pokój, radość i szczęście we wszystkim co czynię |
| Nawrócenie |
Kiedy oddalam się od Jezusa - wszystko sie oddala... Zawsze jednak On sam, pomaga mi powrócić i zaufać! |
| Rahamim - Miłosierdzie |
Podmuch Ducha zwiewał pył,
by odkryć iskrę żaru
i zamienić w ogień
-jak zerwane szaty
odkrywają krwawość ran
przemieniając w perły.
Zaślubiny ran
w otchłani ziemi.
Ołtarz dłoni Ojca-
zetrzyj mnie w tym bólu na chleb,
ołtarz dłoni Ojca w których płonie Rahamim,
poruszyło się całe Serce Ojca
w tym oddaniu Syna,
poruszyło się Jego serce
w tym oddaniu prochu.
Tam gdzie głębia śmierci
zaczyna się życie-
w otchłani ziemi;
moje rany odkrywam w Jego Sercu;
moje rany odkrywam w dłoniach Ojca.
Czym mniejszy pył się staje,
czym bardziej starty
w chleb się przemienia.
Dłonie Ojca w otchłani ziemi
i łzy Syna,
powiew życia Ducha
pochyla się nade mną-
Rahamim; ołtarz dłoni Ojca,
ołtarz Serca Syna,
łono Ducha,
w którym z niemowlęcym płaczem-
w objęciach Miłości uniżonej
cierpię,
lecz ta otchłań bólu
wspólnym bólu łkaniem...
Zasnąć z ufnością jak niemowlę
na Sercu Twoim
|
jestem ponieważ TY Jesteś
Ostatnia aktywność: 3 dni temu o 21:30
|
1
wyjść na pustynię...
20.02.2010 o 23:48
aby oczyszczać umysł bo zbyt
wiele myśli-sensów
aby oczyszczać serce, aby decyzja była jasna i radosna
aby oczyszczać słowa, bo ciągle nas dzielą, a nie wprowadzają
głębiej
aby oczyszczać oczy, aby widziały Boga-Miłość
aby oczyszczać czyn z intencji chorej
aby oddać po raz kolejny Bogu drogę i czas oczyszczenia, aby to
było Jego dzieło w grzeszniku
aby dać Jemu czas i siebie w tym czasie - tak jest lepiej.
-Pokusa znowu przyjdzie, bo i Jezus na pustyni został nią
uderzony: "zjedz więcej" "ładnie się ukłoń
nieprawdzie"
"spróbuj zaistnieć za wszelką cenę"
-Odpowiedz jak Pan:
"mam Chleb z nieba - ważniejszy"
"stanę normalnie - bez pozy - prawdziwie"
"już istnieję, bo stworzył mnie, kocha i prowadzi Ojciec najlepszą
drogą"
Panie Jezu, pokazujesz nam drogę na pustynię wśród ludzi i tych
samych obowiązków
i tylu spraw, których przecież jest tyle, bo nie pościmy i nie
jesteśmy na pustyni dobrowolnie
Ty sam byłeś na pustyni czterdzieści dni i wiele razy udawałeś się
na pustkowie, aby przejść drogę trzech lat; aby życie było do końca
dobre i sensowne, aby dało życie nam.

Lubomierz - wrzesień 2009, 30 dni pustyni zapraszam na pierwszą medytację w Wielkim
Poście (oby to był również ważny post tego
blogu):
Hasło blogu (na razie niezmienne
od jego początku), który czytasz brzmi: Dobrze jest zaufać Bogu. Skąd się
wzięło? Ze spotkania i modlitwy, bardzo trudnej, potrzebnej i
owocnej. Podczas niej padły powyższe słowa. Słowa te były najpierw
napisane w języku łacińskim – z natchnienia – przez osobę, która
łaciny nie znała: Bonum est
confidere in Domino. Dziwne, ale prawdziwe. Dla mnie znak od
Boga, potwierdzający, iż w sytuacjach trudnych i po ludzku
beznadziejnych można – poprzez ufność – doświadczyć obecności
Jezusa. On jest mocniejszy niż całe zło, On nigdy nie opuszcza
tych, którzy Mu zaufali. Ufność to początek i droga do spełnienia.
Jedno z najważniejszych wezwań w Piśmie Świętym: „Zaufaj”. Są to również słowa kanonu,
który chętnie śpiewany jest przez odwiedzających
wioskę Taize jak i gromadzących się na
corocznych spotkaniach na przełomie starego i nowego roku. Zawsze w
innym mieście Europy (ostatnio w Poznaniu). Dzięki „wypadkowi”
(problemy z kołem w samochodzie), który miałem z moimi braćmi we
Francji, kilkanaście lat temu, miałem okazję odwiedzić wioskę
Taize. Opatrzność „zatrzymała” nas, abyśmy mogli spotkać się i
modlić z bratem Rogerem. Niezapomniane, pełne pokoju spotkanie w
trakcie drogi, a wcześniej długa chwila modlitwy słowem Bożym i
kanonami.
Poprzez każdy taki i
podobny „wypadek” uczę się czytać znaki Boże, przyjmować to, co Bóg
daje na drodze ufności. Piszę o tym doświadczeniu,
czytając siedemnasty rozdział księgi proroka Jeremiasza:
„Błogosławiony mąż, który pokłada ufność w Panu, i Pan jest jego
nadzieją” i „przeklęty mąż, który pokłada nadzieję w człowieku i
który w ciele upatruje swą siłę, a od Pana odwraca swe serce”.
Psalm pierwszy wprowadza w głębsze rozumienie drogi ufności. Z
jednej strony ten, który zaufał: „nie idzie za
radą występnych” czyli nie
słucha tych, którzy postępują wbrew słowu Bożemu a kierują
się wyłącznie swoim interesem; „nie wchodzi na drogę grzeszników”
czyli nie naśladuje czynów
- czyniących źle; „nie zasiada w gronie szyderców” czyli
nie sympatyzuje, nie powiela
słów tych, którzy wyśmiewają, żartują i niszczą wartości
duchowe. To jest jednak tylko część negatywna rozumienia drogi
ufności – ważna, ale niepełna. Psalm również mówi - wzywa ufającego
do upodobania i rozmyślania dniem
i nocą nad Prawem Bożym – słowem Bożym czyli nad Jego Miłością, bo każde słowo Pana
jest przykazaniem miłości. Miłość Boga jest nie do ogarnięcia ani
nie do wypowiedzenia. Nie można się nią nasycić raz na zawsze,
można natomiast ją spożywać i rosnąć. „Bogacz” to człowiek nie tyle
zasobny w dobra tego świata, co człowiek samowystarczalny, który na
tym świecie, dzięki gromadzonemu kapitałowi, czuje się pewnie.
Jezus przed tym przestrzega: „biada wam, bogaczom, bo odebraliście
już pociechę waszą”. Nie można zamykać się w ramach widzialnego
świata – myśląc o szczęściu. Wszystko co widzialne minie jak zużyta
szata! Co pozostanie? To, co było prawdziwym bogactwem czyli
ubóstwo – dystans i nieprzywiązanie się do dóbr tego świata,
uznanie swojej nędzy i zależności od Boga, mądre gospodarowanie
dobrami materialnymi i duchowymi. Tego zaś uczymy się wpatrując się
w Słowo Boże czyli w Zmartwychwstałego Jezusa, który jest ubogi.
Odsyła w ten sposób – ufającym Mu – do nagrody nie na tym świecie.
Świat widzialny jest za mało pojemny na nagrodę dla tych, którzy
zaufali Bogu.
Biblia daje nam możliwość
"wglądu" w myśli Boga. Sam Najwyższy - w obecności Aniołów i
Izajasza zadaje sobie pytania. Patrząc na swoje dzieci, chce pomóc,
przestrzec, pouczyć, wezwać... Zadajmy i my sobie podobne
pytania.
Szaweł w spotkaniu z Jezusem pod Damaszkiem oślepł fizycznie (por.
Dz 9). Jednak wewnętrznie, duchowo, zobaczył siebie w prawdzie. Do
czasu tego spotkania myślał, że widzi jasno, co ma czynić, a
faktycznie żył w ciemności, zanurzony w nienawiści. Po spotkaniu z
Jezusem nazywa siebie „poronionym płodem”, któremu ukazał się Pan!
(1 Kor 15,8). „Metafora poronionego płodu wyraża skrajną pokorę… to
w nim [św. Pawle z Tarsu] ukazuje się owocność łaski Boga, który
potrafi nieudanego człowieka przemienić w znakomitego apostoła… oto
co Bóg uczynił z tym, który z ewangelicznego punktu widzenia mógłby
zostać uznany za odpad!” (Benedykt XVI, katecheza z dnia
10 IX
2008).
Podobne doświadczenie
spotkało Izajasza, który wypowiada swoje zagubienie i grzeszność
wobec świętości Boga, który daje mu wizje swojej chwały. Izajasz
mówi: „Biada mi! Jestem zgubiony!” (Iz 6,5). Jednak nie zguba i
śmierć jest celem spotkania człowieka z Bogiem, ale życie i
świętość! Człowiek ten uświadomił sobie jak potężna jest przepaść
pomiędzy Bogiem a nim oraz jego narodem, konkretnymi ludźmi, którzy
potrzebują nawrócenia. Z pośród wszystkich swoich braci i sióstr on
pierwszy zostaje oczyszczony i posłany, aby głosić słowo przemiany
czyli drogę powrotu do Pana. Również św. Piotr będąc w
jednej łodzi z Jezusem, „na głębinie”, po wielu godzinach żmudnej
bezowocnej pracy i owocnym połowie bez wielkiego wysiłku, ale w
posłuszeństwie Mistrzowi doznaje wstrząsu z powodu bliskości Kogoś
Świętego w swoim warsztacie pracy i mówi: „Odejdź ode
mnie Panie bo jestem człowiek grzeszny” (Łk
5,8). Jezus nie tylko nie odchodzi, ale zaprasza Piotra do zamiany
łodzi na przyjaźń z Nim, sieci na słowo Boże, a jeziorem i rybami
ma się stać świat i
ludzie. Jan Paweł II powiedział:
„Nowe sytuacje - zarówno w Kościele, jak i życiu społecznym,
ekonomicznym, politycznym i kulturalnym - domagają się dzisiaj ze
szczególną siłą zaangażowania świeckich. Bierność, która zawsze
była postawą nie do przyjęcia, dziś bardziej jeszcze staje się
winą. Nikomu nie godzi się stać w bezczynności” (Christifideles laici, Posynodalna
adhortacja apostolska Jana Pawła II o powołaniu i misji świeckich w
Kościele i w świecie, p 3). I dalej jeszcze
powiedział: „Każdy chrześcijanin może i musi słowem oraz życiem
głosić: Bóg cię kocha, Chrystus dla ciebie jest Drogą, Prawdą i
Życiem! (J, 14,6)” (tamże, p
34). Jak to robić? Czy Ewangelia
o powołaniu rybaka na apostoła nie pokazuje, symbolicznie, pewnych
kroków i postaw, dzięki którym każda sytuacja może być owocna w
doświadczeniu i głoszeniu Jezusa i królestwa Bożego.
Najpierw Jezus „poprosił
go, żeby nieco odbił od brzegu”. Jezus prosi każdego z nas, abyśmy
zostawili brzeg i tłum i byli z Nim sam na sam, chociażby w swoim
warsztacie pracy, żebyśmy popatrzyli Mu w oczy i posłuchali…
wsłuchali się w serce. Wsłuchując się w siebie, w
sumienie, usłyszeli Jego natchnienia, co On ma
nam do powiedzenia. Jezus może tak jak do Piotra z czasem zaprosić
nas do wypłynięcia na głębię… Na głębi polecenia
wydaje Pan. Kiedy nauczysz się być w ciszy, modlić, słuchać – nie
bój się przyjąć poleceń, które uczynią Twoją pracę i posługę
bardziej owocną, ponieważ pochodzą od Niego. Uważaj, nie lękaj się,
bo jednym z doświadczeń „wypłynięcia na głębię” jest doświadczenie
grzeszności, niegodności, trwoga i lęk. To jest spotkanie z Bogiem
Świętym! Ostatecznie jednak chodzi nie o strach, ale o przyjęcie
nowego posłania - słowa - przekonania - postawy,
dla Ciebie i innych. Choć to jest trudne to zawsze
owocne. Zdaje się, że głos Pana ze
świątyni ciągle brzmi: „Kogo mam posłać? Kto by Nam poszedł?
Odpowiedziałem: Oto ja, poślij mnie!” (Iz 6,8). Co Ty
odpowiadasz?
|
|