|
||||||||||||||||||
Skąd jestem | |
| Miasto: | Kraków |
| Województwo: | małopolskie |
| Kraj: | Polska |
Inne | |
| Tau | Jako człowiek i franciszkanin szukam Oblicza Pana - Jezusa Ukrzyżowanego i Żyjącego, który jest między nami na wiele sposobów; nieustannie na nowo odnajdywany i ciągle nieuchwytny, ale zawsze jako Miłość Najważniejsza. To daje mi pokój, radość i szczęście we wszystkim co czynię |
| Nawrócenie | Kiedy oddalam się od Jezusa - wszystko sie oddala... Zawsze jednak On sam, pomaga mi powrócić i zaufać! |
| Rahamim - Miłosierdzie | Podmuch Ducha zwiewał pył, by odkryć iskrę żaru i zamienić w ogień -jak zerwane szaty odkrywają krwawość ran przemieniając w perły. Zaślubiny ran w otchłani ziemi. Ołtarz dłoni Ojca- zetrzyj mnie w tym bólu na chleb, ołtarz dłoni Ojca w których płonie Rahamim, poruszyło się całe Serce Ojca w tym oddaniu Syna, poruszyło się Jego serce w tym oddaniu prochu. Tam gdzie głębia śmierci zaczyna się życie- w otchłani ziemi; moje rany odkrywam w Jego Sercu; moje rany odkrywam w dłoniach Ojca. Czym mniejszy pył się staje, czym bardziej starty w chleb się przemienia. Dłonie Ojca w otchłani ziemi i łzy Syna, powiew życia Ducha pochyla się nade mną- Rahamim; ołtarz dłoni Ojca, ołtarz Serca Syna, łono Ducha, w którym z niemowlęcym płaczem- w objęciach Miłości uniżonej cierpię, lecz ta otchłań bólu wspólnym bólu łkaniem... Zasnąć z ufnością jak niemowlę na Sercu Twoim |
fr_Andrzej:
jestem ponieważ TY Jesteś
moje tagi
Ostatnia aktywność: 12.08.2010 o 22:42
Dobrze jest zaufać Bogu.
Liczba wpisów: 201
Św. O. Pio po Mszy
Św. powiedział do młodego policjanta, który pilnował porządku wśród
licznych pielgrzymów przybywających do San Giovanni Rotondo: Jedź
do domu i pożegnaj się z rodzicami, ponieważ za tydzień nie
będziesz już żył. Ojcze – odparł policjant, ale ja czuje się
dobrze… Za tydzień – odparł święty, będziesz się
czuł znacznie lepiej! Rzeczywiście tak się stało, młody człowiek za
tydzień umarł. To „znacznie lepiej” w ustach o. Pio oznacza życie
wieczne, coś zupełnie niesprowadzalnego do naszych kategorii
dobrego samopoczucia i młodości, coś nowego i zupełnie
przekraczającego nasze
wyobrażenia.
Św. Jan jest zachwycony
nowością jaką przyniesie życie wieczne dla nas: „..ujrzałem niebo
nowe i ziemię nową, bo pierwsze niebo i pierwsza ziemia przeminęły,
i morza już nie ma. I Miasto Święte - Jeruzalem Nowe ujrzałem
zstępujące z nieba od Boga, przystrojone jak oblubienica zdobna w
klejnoty dla swego męża” (Ap 21,1). Interesujące jest to, że „nowe
Jeruzalem” (stolica duchowa- Kościół w wieczności) porównuje św.
Jan już do panny młodej, ubranej i czekającej na swojego męża. Ten
obraz spontanicznie kojarzy się z miłością, a więc czymś
najważniejszym. Ostatecznie, według Apokalipsy, doświadczenie
nowości dotknie wszystkiego. Jest to obietnica samego Boga: „Oto
czynię wszystko nowe” (Ap 21, 5a).
Jak posiąść „nowe” i
„wieczne”? Jak poradzić sobie ze starym kwasem, który zakwasza i
niszczy to, co Boże w moim życiu. Zanim Jezus powiedział apostołom
o „nowym przykazaniu” św. Jan odnotował, że Judasz wyszedł z
wieczernika (J 13,31). W Biblii jest również tak, że zadziwiają
szczegóły, na które nie zwracamy normalnie uwagi. Lustrzane odbicie
liczby „13” to „31” (właśnie pod tymi siglami znajdziemy to zdanie
w Ewangelii św. Jana). Kiedy oddalamy się od Jezusa „wszystko” jest
tak samo, tylko że odwrotnie. Miłość staje się egoizmem i
pożądliwością, zdrada się niby opłaca, spontaniczność pomysłowością
w złym, odwaga brutalnością, biały welon i ślubny kobierzec
tymczasowością i wyrachowaniem… można wyliczać wiele lustrzanych
odbić dobra, obserwując naszą codzienność...
Judasz nie usłyszał słów
Jezusa o miłości jako znaku rozpoznawczym uczniów Pana w świecie,
bo zamknął się w egoizmie i swojej wizji Boga. Zwyciężyło w Nim
„stare”, zakwasiło się Jego życie, wyszedł, uciekł, zdradził.
Pozostał sam na wieki?
Uczniom, którzy zostają w
Wieczerniku, Pan mówi o miłości. Nie byle jakiej miłości,
zdefiniowanej po swojemu lub nie zdefiniowanej w ogóle. O takiej
jaką On sam umiłował. Taka miłość jest „nowa” i jest możliwa, bo
Jezus tak kocha; kocha człowieka dla niego samego -
bezinteresownie, kocha prześladowców. Jezus jest treścią i siłą
nowego przykazania, mocniejszego niż śmierć.
Skojarzenie: wzajemne okazywanie
miłości małżonków – Lecha i Marii Kaczyńskich – jak każdy gest
autentycznego okazywania miłości – jest narażony na przeciwstawne
interpretacje. Okazało się jednak, że miłość autentyczna zawsze
pozostanie miłością i zawsze zwycięży, mimo wyśmiewania. Podobnie
jest z okazywaniem miłości pomiędzy Jezusem a
uczniem.
Czy Bóg nie wspomoże tego, który pragnie kochać jak Jezus? Owszem pomoże i udoskonali to, co sam tylko człowiek potrafi, mając jednak pragnienia nie z tego świata. Czy to jest łatwe? Z pewnością nie, bo „przez wiele ucisków trzeba nam wejść do królestwa Bożego” (Dz 14,21).
Mimo mgły dwuznaczności,
ciemności niemocy i lenistwa, pokrętnych kalkulacji i kłamstw ludzi
władzy, mimo utrapień, trzeba umacniać miłość – kochając. Wiosna
przyjdzie i wszystko stanie się nowe.
Tagi:
franciszkanin
na blogu Aleksandra Prugara (fotografa)
znajduje się następujące skojarzenie:
zdjęcie z satelity krateru wulkanu Eyjafjallajokull - Islandia 2010 i...
( http://aleksanderprugar.blogspot.com/ )
Tagi:
franciszkanin
Spór dotyczył również
krwi. Obawiał się arcykapłan, który przesłuchiwał apostołów (dla
arcykapłana Jezus był bluźniercą i przestępcą i umarł jak
przestępca na krzyżu), że krew Jezusa ściągnie całe zło, które było
– jak mniemał – w Jezusie z Nazaretu. Bo krew dla Żydów to
siedlisko i symbol życia: „Zakazaliśmy wam surowo, abyście nie
nauczali w to imię, a oto napełniliście Jerozolimę waszą nauką i
chcecie ściągnąć na nas krew tego Człowieka?” (Dz 5,27).
Czy należy się obawiać
Krwi tego Człowieka – Jezusa? Nie lękać się tej Krwi to nie lękać
się życia Jezusa, osoby Jezusa. Ostatnia księga Biblii mówi, że
Krew czyli życie Jezusa uwalnia z grzechów (Ap 1,5). Jego Krew
wybiela szaty tych, którzy cierpieli i niesprawiedliwie ponieśli
śmierć (Ap7,14). Jezus – apokaliptyczny, ostateczny zwycięzca jest
ubrany w szatę koloru krwi („we krwi skąpaną” – Ap 19,13). Całe
niebo i stworzenie oddaje chwałę Barankowi – łagodnemu,
miłosiernemu Jezusowi. Apokalipsa mówi o przepięknym hołdzie i
adoracji w niebie dla Baranka Bożego (Ap 5,11-14). Hołd jest
niezwykły, bo nie do opisania są zasługi Jezusa. W niebie to widać,
ale na ziemi nie widać. Krew kojarzy się nam bardziej z cierpieniem
i bólem…
Piotr i Apostołowie w
dialogu o bezcennej Krwi i życiu Jezusa, używają prostego, ale
jakże ważnego słowa. Chodzi o słowo „bardziej”. „Bardziej trzeba
słuchać Boga niż ludzi” (Dz 5,29). W tej sądowej rozprawie chodzi o
sprawy najważniejsze, ponieważ dotyczące ocalenia świata i
człowieka. Chodzi o spełnienie polecenia Syna Bożego, dotyczącego
głoszenia Dobrej Nowiny wszystkim ludziom. Nic nie może zniechęcić
apostoła w tym zadaniu. Przecież „wiara rodzi się ze słyszenia, a
tym co się słyszy jest słowo Chrystusa” (Rz 10,17). Czy może więc
zamilknąć apostoł? Może, jeśli w jego krwi nie ma Krwi-życia
Jezusa. Boi się wtedy, że wiele albo wszystko straci. Lęk ten jest
pułapką, w której traci się perspektywę księgi apokalipsy św.
Jana.
Przypominam sobie
rekolekcje przed przyjęciem świeceń kapłańskich. Kapłan, który
prowadził nas przez ten ważny czas powiedział o modlitwie
kapłańskiej: „jeśli się modlisz, to nie wstawaj z modlitwy, aż do
czasu jak nie poczujesz że On - Jezus w tobie płynie”. Modlitwa to
jest najbardziej potrzebna, codzienna transfuzja – wymiana krwi na
Krew: słabości na moc, lęku na ufność, mojej tylko inteligencji na
Bożą mądrość…. To dialog miłości: „Czy kochasz Mnie bardziej…” pyta
wielokrotnie Jezus Piotra i każdego ucznia (J 21,1-19). „Bardziej”
niż… obiegowe opinie?
Czy to „bardziej” nie ma
się przełożyć na „więcej”? Więcej o jedną minutę z Jezusem niż z
gazetą czy człowiekiem? Na pewno i tak może to zobrazować, ale
przeżywanie miłości to coś jeszcze więcej niż czas ofiarowany, to
doświadczenie Krwi – życia, które zaczyna pulsować i płynąć zawsze
wtedy kiedy zniechęcenie powrotu do tego co stare („idę łowić ryby”
– J 21,3) staje się pokusą, faktem.
Ponieważ jednak
prawdziwa miłość „wszystko przetrzyma” i „nigdy nie ustaje” (1 Kor
13,7-8), Jezus cicho i spokojnie przychodzi na początku pracowitego
dnia do apostołów i wśród żarzących się węgli i wspólnego posiłku
wraz z miłością w słowach dokonuje koniecznej
transfuzji.
Tagi:
franciszkanin






witam

