Skąd jestem |
| Miasto: |
Kraków
|
| Kraj: |
Polska
|
Inne |
| Tau |
Jako człowiek i franciszkanin szukam Oblicza Pana - Jezusa Ukrzyżowanego i Żyjącego, który jest między nami na wiele sposobów; nieustannie na nowo odnajdywany i ciągle nieuchwytny, ale zawsze jako Miłość Najważniejsza. To daje mi pokój, radość i szczęście we wszystkim co czynię |
| Nawrócenie |
Kiedy oddalam się od Jezusa - wszystko sie oddala... Zawsze jednak On sam, pomaga mi powrócić i zaufać! |
| Rahamim - Miłosierdzie |
Podmuch Ducha zwiewał pył,
by odkryć iskrę żaru
i zamienić w ogień
-jak zerwane szaty
odkrywają krwawość ran
przemieniając w perły.
Zaślubiny ran
w otchłani ziemi.
Ołtarz dłoni Ojca-
zetrzyj mnie w tym bólu na chleb,
ołtarz dłoni Ojca w których płonie Rahamim,
poruszyło się całe Serce Ojca
w tym oddaniu Syna,
poruszyło się Jego serce
w tym oddaniu prochu.
Tam gdzie głębia śmierci
zaczyna się życie-
w otchłani ziemi;
moje rany odkrywam w Jego Sercu;
moje rany odkrywam w dłoniach Ojca.
Czym mniejszy pył się staje,
czym bardziej starty
w chleb się przemienia.
Dłonie Ojca w otchłani ziemi
i łzy Syna,
powiew życia Ducha
pochyla się nade mną-
Rahamim; ołtarz dłoni Ojca,
ołtarz Serca Syna,
łono Ducha,
w którym z niemowlęcym płaczem-
w objęciach Miłości uniżonej
cierpię,
lecz ta otchłań bólu
wspólnym bólu łkaniem...
Zasnąć z ufnością jak niemowlę
na Sercu Twoim
|
jestem ponieważ TY Jesteś
Ostatnia aktywność: 4 dni temu o 21:30
|
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | ... 
5
Teofil
23.01.2010 o 12:07
"Teofil" - konkretne imię
adresata, chrześcijanina, do którego pisze Św. Łukasz Ewangelię.
Ewangelista przeprowadził wiele rozmów ze świadkami życia Jezusa.
To bardzo solidne dochodzenie, aby każdy mógł się dowiedzieć gdzie
i kiedy przyszedł na świat sam Bóg. Jak żył i co uczynił dla
nas. „Teofil” to również
konkretne słowo, które można przetłumaczyć jako: „umiłowany przez
Boga” lub „kochający Boga”. Chodzi więc o człowieka, który jest
umiłowanym dzieckiem Boga, o każdego człowieka, również o tego,
który jeszcze nie wie o Jezusie nic, albo ma wiedzę niepełną – z
zatrutych źródeł, kłamliwą („Kościół ma cztery Ewangelie, heretycy
wiele…” mawiał Orygenes. Uwidacznia się to również dzisiaj w
popularyzacji starożytnych i błędnych słów na temat życia Jezusa:
np. tzw. Ewangelii Judasza) . Ewangelia św. Łukasza, który „nie
stara się” sam pisać, ale działa pod natchnieniem Ducha Świętego,
to również Słowo skierowane do tych, co uwierzyli i nie tylko
kochają Boga, ale pragną kochać Go coraz bardziej. Jest to więc
Ewangelia skierowana do wszystkich ludzi i wszyscy powinni poczuć
się jej adresatami słysząc od św. Łukasza Postanowiłem więc i ja zbadać dokładnie
wszystko od pierwszych chwil i opisać ci po kolei, dostojny
Teofilu, abyś się mógł przekonać o całkowitej pewności nauk,
których ci udzielono (Łk 1,2). Jestem człowiekiem, który
już słyszał i ciągle słucha o Jezusie. Jestem wierzący. Czy jest mi
potrzebne jakieś „nowe przekonanie”, „nowa pewność”? Skoro było to
potrzebne historycznej postaci o imieniu Teofil to również mnie
jest to potrzebne. Chodzi o wiarę, która jest doprowadzona do
pełni. Wiara zaś rodzi się ze słyszenia, słuchania słowa Bożego
(por. Rz 10,17). Wierzę… aby nie było już rozdwojenia pomiędzy tym
co „Jego” i „moje”. Nowe przekonanie i pewność to odkrycie w
zmieniających się sytuacjach, że mam coraz więcej wspólnego z
Jezusem i pragnę świadomie mieć coraz więcej. Nowe przekonanie i nowa
wizja życia były potrzebne narodowi wybranemu w dramatycznej
sytuacji powrotu z niewoli i potrzeby odbudowy państwa. Czego
domagają się ludzie? Domagają się odczytania świętych słów Prawa
przekazanego przez Boga. Uroczyście odczytane i objaśniane Słowa
(por. Ne 8) prowadzi ludzi do szacunku i łez
wobec świętej Księgi Prawa, wobec tak ważnych spraw, o których się
dowiadują i które pragną spełnić: Potem oddali pokłon i padli
przed Panem na kolana, twarzą ku ziemi. Czytano więc z tej księgi,
księgi Prawa Bożego, dobitnie, z dodaniem objaśnienia, tak że lud
rozumiał czytanie (Ne 8,6-8). Ale to tylko wstęp, zapowiedź
tego, co dokonało się w synagodze w Nazarecie, kilka wieków
później. Oto stajemy wobec nie tylko Księgi- świętego zwoju, ale
wobec Jezusa który mówi, że słowa tej Księgi spełniły się w Nim:
„dziś spełniły się te słowa” (Łk 4,21). W Nim jest możliwość
spotkania z Bogiem. Ewangelia jako Księga nie jest celem, ale staje
się świętym mostem, który łączy moje dziś z Jego wiecznym trwaniem.
Oddajemy cześć nie tyle księdze, ale Osobie, która spełnia
wszystkie zawarte w niej zapowiedzi. Ileż to razy czytając słowa
Ewangelii doświadczyliśmy nasycenia, opamiętania, uwolnienia,
radości. To Jezusowe „dziś” trwa, ponieważ On żyje i jest pośród
nas. „Teofil” który nie znał Pana, ale nigdy nie przestał być
kochany przez Boga, otrzymuje od Niego – wprost – nowe przekonanie
i nową wizję życia. Ten, który kocha Pana i pragnie coraz bardziej,
odkrywa nowe ścieżki służenia Jedynemu Panu, nowy charyzmat w
Jednym Ciele Jezusa – w Kościele: apostoła, proroka, nauczyciela,
posiadającego dar czynienia cudów, wspierania pomocą, rządzenia,
przemawiania rozmaitymi językami… (por. 1 Kor 12). Wezwanie do czytania
napisanej do mnie – do Teofila – Ewangelii, jest wezwaniem do
spotkania. Ciągle bowiem jestem biedakiem, ślepcem i posiadam
liczne związania, przywiązania a Jezus jest tym, który „napełniony
Duchem” posłany jest w moje „teraz” i „dziś”.
"dziś
spełniły się te słowa"
7
Jezus - Otwarte Niebo
09.01.2010 o 21:33
Tylko Jeden, Jedyny
potrafiłto uczynić na
trwałe – sam Jezus: „Kiedy się modlił otworzyło się niebo…” (Łk
3,21) Jezus modlitwą otwiera niebo i sam jest „niebem otwartym”…
Kończy się w liturgii okres Bożego Narodzenia. Pamiętam słowo z
Pasterki: „Ukazała się łaska Boga, która niesie zbawienie
wszystkim” (Tt 2,11). „Łaska”, ze swej natury, to coś duchowego,
niewidzialnego. Jest jednak cud Bożego Narodzenia – Jezus jest
„widzialną łaską” – Syn Boga między nami! Nie powinienem mówić:
„zamknięte jest niebo”, nie mogę się z Bogiem dogadać”, „nie mogę
znaleźć drogi i nie wiem jak iść”, bo Droga przyszła do nas – powie
św. Augustyn. Niebo się otwarło, kiedy
Jezus dotknął swoimi stopami dna Jordanu. Dotknął dna naszej
egzystencji, solidaryzując się z życiem grzeszników, choć grzechu
nigdy nie popełnił, stanął w szeregu z grzesznikami, aby się dać
zanurzyć – ochrzcić św. Janowi Chrzcicielowi.
Zanurzając się w naszym życiu jak w Jordanie
pokazał drogę wyjścia i drogę dojścia do nieba, które się
otworzyło, do siebie. To droga miłości mimo wszystko, mimo zła. On
sam jak mówi św. Piotr w Dziejach Apostolskich „dlatego że Bóg był
z Nim, przeszedł… dobrze
czyniąc i uzdrawiając wszystkich, którzy byli pod władzą diabła”
(Dz 10,38). Nie tylko „dotknął mojego
dna, ale przeszedł drogę dobrze czyniąc czyli z pasją, z całkowitym
zaangażowaniem, oddaniem, ale i z cierpieniem… Skąd miał siłę do
tego? Od Ojca i Ducha Świętego!
To Ojciec powiedział do Syna na początku drogi: „Tyś jest mój Syn
umiłowany, w Tobie mam upodobanie” (Łk 3,22). Kto ma doświadczenie
miłości, obecności, opieki, może ruszyć w drogę. Nawet na
krzyż… Wielkie wezwanie do
„zanurzonych” w życiu Trójcy Świętej, dla ochrzczonych. Wybrać
drogę Jezusa. Przejść z pasją życie, dobrze czyniąc. To przywilej
ukazywania „otwartego nieba” i stawania się „widzialną łaską” dla
świata…
Joshua Heldreth, 10-letni
chłopiec wtargnął w Wielki Piątek 2005 r do kliniki na Florydzie,
aby podać kubek wody umierającej Terri Schiavo. Kobieta, będąca w
śpiączce, wyrokiem najbliższych i sądu została odłączona od
urządzeń, które „karmiły ją” w tym stanie. Chłopiec dowiedział się
o tym z telewizji i pobiegł do szpitala… został
aresztowany przez policję bo przekroczył „prawo” i skazany na pracę
społeczne oraz napisanie listu z przeprosinami. Napisał… „Musiałem
wejść na wasz teren, bo Jezus zrobiłby tak samo. Było mi przykro,
że ona była taka spragniona i przykro było też Jezusowi”. I dalej:
„Wiedziałem, że ona umrze bez wody i że Jezus powołał mnie, żebym
bronił bezbronnych… jestem smutny, że wam się to nie podobało i że
zabroniliście mi pomóc ocalić jej życie i kiedyś będziecie musieli
powiedzieć Bogu, dlaczego to zrobiliście. Ja nie będę mógł wam
wtedy pomóc, tak jak próbowałem pomóc jej. Codziennie będę się za
was modlił”.

sumienie Ameryki... 
...i świata
Ochrzczony z odwagę i pasją podtrzymuje otwarte niebo i czyni
widzialna łaską Boga w świecie. To rachunek sumienia dla mnie.
10
Więcej niż avatar
02.01.2010 o 14:09
Żadna istniejąca religia poza
biblijną nie zna
Wcielenia (łac. incarnatio –
ucieleśnienie, wcielenie), które w sposób jedyny i
ostateczny odsłaniałaby Mądrość Boga i Jego plan uratowania
grzeszników. Wielokrotne wcielenia w religiach niechrześcijańskich
mają charakter nie ostateczny, wcielenia muszą być uzupełniane
nowymi wcieleniami, w hinduizmie – avatarami. „Avatar” - słowo
zapożyczone z filozofii wschodu robi „karierę” również w świecie
internetu - choć jest to poważny termin w
hinduizmie i oznacza wcielenie bóstwa, które zstępuje z nieba na
ziemię w postaci ludzkiej, zwierzęcej lub hybrydalnej w celu
przywrócenia ładu na ziemi. Tak jak w hinduizmie bóstwo potrzebuje
ciągle „innej reprezentacji siebie”, tak w świecie internetu,
awatar stając się niejako podpisem np. blogera lub osoby
komentującej jakiś tekst - również podlega zmianie (człowiek do
wyrażenia siebie, swoich opinii, światopoglądu czy emocji
potrzebuje różnych avatarów). Mądrość Boża „rozbiła
namiot w Jakubie” (Syr 24, 8), bezcielesne Słowo stało się ciałem
czyli człowiekiem (por. J1,14), konkretną osobą, przyjacielem,
bratem, towarzyszem drogi. Bóg zamieszkał jako człowiek w
konkretnym czasie, miejscu, narodzie. Pozostał z nami na zawsze
jako Bóg-człowiek. Nie trzeba „poprawiać” tego, co uczynił Jezus.
Możemy i powinniśmy to przyjąć. Przyjąć Jego samego. To Boża
Mądrość miedzy nami – Jezus, Bóg – Człowiek. Z jednej strony,
dzięki wcieleniu, jesteśmy dalecy w naszej religii od potrzeby
mistycyzmu, w którym Bóg i człowiek łączą się tak, że nie ma już
różnic i wszystko jest jednym. To wiąże się z utratą tożsamości,
wyjątkowości, niepowtarzalności. Z drugiej strony w Jezusie
Chrystusie zostaje również przełamany dystans Boga i stworzenia.
Mądrość wcielenia Boga, łaska Bożego Narodzenia to ukazanie drogi
do najwyższego zjednoczenia przy trwałym zachowaniu różnic pomiędzy
Stwórcą a stworzeniem (o. H. Balthasar). Wcielenie to cud i dar dla
całej ludzkości stęsknionej życia lepszego, odnowionego i
ostatecznie ludzkości spragnionej życia wiecznego. Ludzkości
poszukującej życia prostszego, ale bardziej sensownego, choćby na
innej planecie w harmonii ze wszechświatem, przyrodą. Czy ta
tęsknota nie jest również siłą napędową np. wielu scenariuszy
filmów fantastycznych: ostatnio filmu
„Avatar”? Ten sam Jezus przychodzi
do nas nieustannie, pragnie być przyjęty. Jego znaki rozpoznawcze
to między innymi: żłóbek betlejemski, krzyż, hostia, które nie
podlegają zmianie, których On sam nigdy się nie wyrzekł. To znaki
–więcej niż awatary - tak drogie i bliskie np. dla św. Franciszka.
Św. Paweł prosi Boga o mądrość dla uczniów Jezusa, aby głębiej
poznawali plan Boży i nasze powołanie (por. Ef 1,3-6.15-18).
więcej niż
avatar Zjednoczony – w komunii
świętej – bo z Bogiem Świętym, mam objawiać prostotę i bliskość
Boga z Betlejem, Jego obecność z nami w cierpieniu (krzyż) i stawać
się pokarmem dla spragnionych sensu i obecności Jedynej Miłości
(Eucharystia).
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | ... 
|
|