Skąd jestem |
| Miasto: |
Kraków
|
| Województwo: |
małopolskie
|
| Kraj: |
Polska
|
Inne |
| Tau |
Jako człowiek i franciszkanin szukam Oblicza Pana - Jezusa Ukrzyżowanego i Żyjącego, który jest między nami na wiele sposobów; nieustannie na nowo odnajdywany i ciągle nieuchwytny, ale zawsze jako Miłość Najważniejsza. To daje mi pokój, radość i szczęście we wszystkim co czynię |
| Nawrócenie |
Kiedy oddalam się od Jezusa - wszystko sie oddala... Zawsze jednak On sam, pomaga mi powrócić i zaufać! |
| Rahamim - Miłosierdzie |
Podmuch Ducha zwiewał pył,
by odkryć iskrę żaru
i zamienić w ogień
-jak zerwane szaty
odkrywają krwawość ran
przemieniając w perły.
Zaślubiny ran
w otchłani ziemi.
Ołtarz dłoni Ojca-
zetrzyj mnie w tym bólu na chleb,
ołtarz dłoni Ojca w których płonie Rahamim,
poruszyło się całe Serce Ojca
w tym oddaniu Syna,
poruszyło się Jego serce
w tym oddaniu prochu.
Tam gdzie głębia śmierci
zaczyna się życie-
w otchłani ziemi;
moje rany odkrywam w Jego Sercu;
moje rany odkrywam w dłoniach Ojca.
Czym mniejszy pył się staje,
czym bardziej starty
w chleb się przemienia.
Dłonie Ojca w otchłani ziemi
i łzy Syna,
powiew życia Ducha
pochyla się nade mną-
Rahamim; ołtarz dłoni Ojca,
ołtarz Serca Syna,
łono Ducha,
w którym z niemowlęcym płaczem-
w objęciach Miłości uniżonej
cierpię,
lecz ta otchłań bólu
wspólnym bólu łkaniem...
Zasnąć z ufnością jak niemowlę
na Sercu Twoim
|
jestem ponieważ TY Jesteś
Ostatnia aktywność: 12.08.2010 o 22:42
|
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | ... 
...zbyt wiele bólu, aby znaleźć
słowa (to słyszę najczęściej...),
zbyt wiele myśli, aby nie patrzeć na Krzyż, który ucisza
burzę
o wiele większe - nieskończenie - Boże Miłosierdzie,
aby stracić ufność, że Jezus przytuli każdego, który do Niego
przychodzi...
otworzyłem Dzienniczek św. Faustyny:
"niczego lękać się nie powinnam, prócz grzechu" (1394)
Cień Piotra
uzdrawiał (Dz 5,15)! Co się stało? Po prostu to była
realna obecność Pana Jezusa i Jego Ducha z całą troską i
wrażliwością jaką On - Mesjasz i Pan ma ciągle w swoim sercu (miał
za życia na ziemi, miał na krzyżu i ma po zmartwychwstaniu) dla
każdego człowieka, a której to miłosiernej trosce dał zamieszkać w
sobie i którą głosił pierwszy papież. Najpierw jednak Jezus
uzdrowił Piotra poprzez dialog pełen miłosiernej miłości, a apostoł
przyjął wtedy ponownie swoją misję od Pana: Szymonie... czy
kochasz Mnie... Tak, Panie Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że
Cię kocham (J 21, 15-19). W tym dialogu z Panem zniknęły
wewnętrzne cienie, dlatego nawet cień fizyczny odbijał Jego oddanie
Panu i był światłem uzdrawiającym. Myśląc o św. Piotrze mam na
myśli również następcę Piotra – Jana Pawła II, który najmocniejsze
rekolekcja wygłosił wtedy, kiedy głosić nie mógł; nie mógł wydobyć
głosu z siebie… Ilu chorych odzyskało sens i zdrowie, właśnie wtedy
kiedy dotknął ich cień Piotra? Jan padł jak
martwy w konfrontacji ze zmartwychwstałym (Ap 1,17).
Niezdolny do mówienia, pisania, nawet ruchu. Przecież kochał,
wierzył i… zastygł. Oto Jezus zmartwychwstały, którego chwałę
zobaczył czyni gest, który uzdalnia Jana do
namalowania obrazu miłosiernego Jezusa. Jezus dotknął Go… Aby
dotknąć leżącego jak umarłego na ziemi człowieka, trzeba się
pochylić. To jest miłosierdzie Pana – Jego pochylenie się, aby
podnieść, pocieszyć, dodać sił i posłać do ogłaszania życia i
miłości mocniejszej niż śmierć. Kiedy Jezus pochylił się i położył
na Jana rękę, apostoł mógł potem napisać: ujrzałem..
„obleczonego [w szatę] do stóp i przepasanego na piersiach
złotym pasem. Głowa Jego i włosy - białe jak biała wełna, jak
śnieg, a oczy Jego jak płomień ognia. Stopy Jego podobne do
drogocennego metalu, jak gdyby w piecu rozżarzonego, a głos Jego
jak głos wielu wód. W prawej swej ręce miał siedem gwiazd i z Jego
ust wychodził miecz obosieczny, ostry. A Jego wygląd - jak słońce,
kiedy jaśnieje w swej mocy” (Ap 1,13-16). Kiedy myślę o św.
Janie mam przed oczami św. Faustynę, św. Franciszka, św. O. Pio,
którzy obudzili mnie „malując” obraz Pana Jezusa zmartwychwstałego
słowem i życiem. Są dla mnie miłosierni, bo miłosierny jest ten,
którego dotyku doświadczyli. Tomasz -
apostoł nie boi się niewiaryi
wypowiedzenia wątpliwości wobec tych, którzy już Pana
rozpoznali, którym się dał rozpoznać Jezus: „Jeżeli na rękach Jego
nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ,
i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę” (J 20,25). Wtedy
Jezus przyszedł, a nawet można powiedzieć podszedł bliżej, aby
Tomasz mógł przekonać się, że Jezus zmartwychwstał. Do wiary
osobowej idzie się od niewiary - wątpliwości - poprzez świadectwo
innych i spotkanie, które jest darem dla szczerze poszukującego.
Miłosierny wychodzi naprzeciw i pokazuje jaki jest. Kiedy myślę o
św. Tomaszu to dziękuję Bogu za Niego, za Jego „skojarzenie”, które
miał – Jezusa nieodłącznego od ran. Patrzę w serce swoje i widzę
rany, z którymi mogę stawać przed Panem z ranami, miłosiernym. Do
serca szczerego Jezus zawsze przyjdzie w nowy i zaskakujący sposób,
czyniąc człowieka świadkiem współczującym,
niepotępiającym… Co się więc stało z
Piotrem, Janem, Tomaszem, Faustyna Kowalską? Odpowiedź jest
konkretna: doświadczyli Bożego miłosierdzia i stali się świadkami
Bożego miłosierdzia. Dojrzewamy w czasie jak owoce na drzewie.
Trzeba być wszczepionym i trwać w drzewie krzyża i w Ukrzyżowanym,
aby dojrzeć i przejść z Nim przez cienie i ciemne doliny
wątpliwości, niewiary. Przejść to nie znaczy zamieszkać w
ciemności! Biada tym, którzy w ciemnościach i w Złym szukają
„spełnienia”. Zamykają się na miłosierdzie, ale miłosierdzie nawet
w takim stanie może ich ocalić! W ciemnej dolinie nie szukaj
mieszkania, ale słowa i dotyku Jezusa Chrystusa, który pochyla się,
dźwiga i może ocalić nawet „jakby umarłego”. On potrafi poprowadzić
każdego w sposób miłosierny i czyniąc swoim świadkiem. Choćby całe
nasze życie było tu na ziemi jak Wielki Piątek warto powiedzieć:
„Jezu ufam Tobie”!

ciągle ten sam, miłosierny, idący przez wieki
4
Szata Obecności
04.04.2010 o 09:23
Wśród pisanek,
czekoladowych i drewnianych, znalazłem w tym roku naturalną pustą
skorupę jajka, rozciętą, nie zabarwiona. Najpierw zaskoczenie, ale
potem uznanie dla pomysłowego dobrodzieja. Tak, to znak pustego
grobu, symbol „szaty obecności i życia”, które było w skorupę
„owinięte”, a które już żyje nowym życiem… Bolesne zaskoczenie
przeżyła Maria Magdalena, Piotr i Jan kiedy zobaczyli pusty grób,
szaty i chustę. Maria w tonie alarmującym mówi o „zabraniu Pana”
czyli kradzieży ciała poranionego i zabitego Jezusa. Uczniowie -
Piotr i Jan - biegną do grobu już z pewną interpretacją
wydarzenia. „Zdaje się, że
potężniejszym ciosem niż śmierć kogoś, kto nadawał sens życia jest
zupełne zniknięcie tej osoby… zmartwychwstanie mogło być
postrzegane – w pierwszym momencie jako coś gorszego niż śmierć”
(o. A. Pelanowski). To była chwila nicości, pustki, jakaś podwójna
strata, utrata najcenniejszej relikwii, wielka nieobecność
wskazująca na przemijanie i nicość! Przypomina mi się
świadectwo niedawno zmarłego teologa Oliviera Clementa, który
usłyszał od swojego taty jako siedmioletnie dziecko: „Kiedy
człowiek umiera, jest nicość…”. A jednak „przeczuwał” istnienie
kogoś mocniejszego niż nicość i lęk, który pojawiał się. Zaczął
czytać jeszcze w okresie młodości Ewangelię. Słowa tam napisane,
obecność, milczenie fascynowały Oliviera. Zadłużając się, nabył u
pewnego antykwariusza ikonę Chrystusa… potem owa ikona stała zawsze
na jego biurku…. Pewnego razu miał właśnie wyjść z domu, żeby
jeszcze mniej niż zazwyczaj uniknąć samochodów. Wówczas odkrył, że
Jezus patrzy na Niego. Jak sam twierdzi „nie bawił się w kogoś, kto
doznał olśnienia”.
Powiedział potem o tym spotkaniu: „Wszystko było milczeniem,
słowami milczenia. Jednak Jego milczenie, Jego słowa były w głębi
sięgającej o wiele dalej niż głębia Ja, w głębi, w której już nie
byłem sam. On mi powiedział, że istnieję, że On chce, żebym
istniał, a więc że nie jestem niczym. Powiedział mi, że nie jestem
wszystkim, lecz że jestem odpowiedzialny. Że złem jest zło, które
czynię. Lecz że jeszcze głębiej jest On. Powiedział mi, że potrzeba
mi przebaczenia, uzdrowienia, stworzenia na nowo. I że w Nim
zostało mi przebaczone, że jestem uzdrowiony, stworzony na nowo”.
(O. Clément, Inne słońce, Warszawa 1998
r). Szata Ewangelii,
szata ikony, ostatecznie spotkanie z wierzącymi i chrzest – szata
Kościoła i sakramentów…a szczególnie szata chleba, w które jest
przyodziane ciało Zmartwychwstałego i Uwielbionego
Pana. Św. Jan, który
przyszedł do pustego grobu Jezusa, pochylił głowę i ujrzał, ujrzał
płótna i chustę i… uwierzył (J 20,8). Dla św. Jana to nie były
szaty śmierci, ale obecności. Możemy się zastanawiać w jaki sposób
były złożone, jak wyglądały, ale najważniejsze, że uczeń, który
miłował, sercem zobaczył ślad po żyjącym nie po zmarłym i wtedy
zrozumiał Pismo, to znaczy to, co Biblia mówiła
o zmartwychwstaniu Pana (J 20,9). Owszem, tak
budowano wtedy groby, że trzeba było się schylić. Zwrócenie jednak
uwagi na taki szczegół może wiele nam
powiedzieć.„Ludzie
zarozumiali nie schylają głowy, raczej innych zmuszają do tego.
Niewiara ma najczęściej swoje zatrute źródło w paraliżu
zarozumiałości” (o. A. Pelanowski). Jeśli dojdzie do tego nieuwaga
– rozbicie spowodowane wpatrywaniem się w zło,
nie zobaczymy wtedy szaty Żyjącego w Ewangelii,
Chlebie, chrześcijaninie, ikonie… Św. Piotr przekonał
się, że Jezus umarł za wszystkich, jest więc – Jezus – dla
wszystkich obietnicą, którą należy ogłosić. Uroczyście mówi o tym w
domu poganina – centuriona czyli dowódcy 100 żołnierzy rzymskich
(Dz 10,34a.37-43). Nawrócony dowódca i jego rodzina czyż to nie
jest łaska również dla owych stu? Trzeba więc pochylić głowę, zgiąć
kolana, zaangażować serce, aby samemu zostać przyodzianym w życie
Żyjącego i z pochyloną głową skruchy szukać Tego, który jest ubrany
w światło widoczne sercem.Pochylić się prawdziwie wobec tajemnicy
Żyjącego to paradoksalnie podnieść głowę,szukać i dążyć do tego, co w górze, do
Jezusa Chrystusa Uwielbionego(Kol
3,1-4). Życie ucznia Jezusa
to nie „historia przemijania, ale stawania się”, historia w której
umiera moje oblicze, aby coraz mocniej jaśniała i była dostępna dla
innych, dla wszystkich, szata obecności
Żyjącego.
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | ... 
|
|