fr_Andrzej

GG: 4008586

Ocena: 
389
Wyślij prezent Wyślij kartkę Zadzwoń na GG

fr_Andrzej o sobie

Skąd jestem

Miasto: Kraków
Województwo: małopolskie
Kraj: Polska

Inne

Tau Jako człowiek i franciszkanin szukam Oblicza Pana - Jezusa Ukrzyżowanego i Żyjącego, który jest między nami na wiele sposobów; nieustannie na nowo odnajdywany i ciągle nieuchwytny, ale zawsze jako Miłość Najważniejsza. To daje mi pokój, radość i szczęście we wszystkim co czynię
Nawrócenie Kiedy oddalam się od Jezusa - wszystko sie oddala... Zawsze jednak On sam, pomaga mi powrócić i zaufać!
Rahamim - Miłosierdzie Podmuch Ducha zwiewał pył, by odkryć iskrę żaru i zamienić w ogień -jak zerwane szaty odkrywają krwawość ran przemieniając w perły. Zaślubiny ran w otchłani ziemi. Ołtarz dłoni Ojca- zetrzyj mnie w tym bólu na chleb, ołtarz dłoni Ojca w których płonie Rahamim, poruszyło się całe Serce Ojca w tym oddaniu Syna, poruszyło się Jego serce w tym oddaniu prochu. Tam gdzie głębia śmierci zaczyna się życie- w otchłani ziemi; moje rany odkrywam w Jego Sercu; moje rany odkrywam w dłoniach Ojca. Czym mniejszy pył się staje, czym bardziej starty w chleb się przemienia. Dłonie Ojca w otchłani ziemi i łzy Syna, powiew życia Ducha pochyla się nade mną- Rahamim; ołtarz dłoni Ojca, ołtarz Serca Syna, łono Ducha, w którym z niemowlęcym płaczem- w objęciach Miłości uniżonej cierpię, lecz ta otchłań bólu wspólnym bólu łkaniem... Zasnąć z ufnością jak niemowlę na Sercu Twoim

fr_Andrzej:

jestem ponieważ TY Jesteś

Dobrze jest zaufać Bogu.

Liczba wpisów: 201
Pierwsza strona Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | ... Następna Ostatnia strona

...zbyt wiele bólu, aby znaleźć słowa (to słyszę najczęściej...),

zbyt wiele myśli, aby nie patrzeć na Krzyż, który ucisza burzę

o wiele większe - nieskończenie - Boże Miłosierdzie, aby stracić ufność, że Jezus przytuli każdego, który do Niego przychodzi...

otworzyłem Dzienniczek św. Faustyny:
"niczego lękać się nie powinnam, prócz grzechu" (1394) 

Cień Piotra uzdrawiał (Dz 5,15)! Co się stało? Po prostu to była realna obecność Pana Jezusa i Jego Ducha z całą troską i wrażliwością jaką On - Mesjasz i Pan ma ciągle w swoim sercu (miał za życia na ziemi, miał na krzyżu i ma po zmartwychwstaniu) dla każdego człowieka, a której to miłosiernej trosce dał zamieszkać w sobie i którą głosił pierwszy papież. Najpierw jednak Jezus uzdrowił Piotra poprzez dialog pełen miłosiernej miłości, a apostoł przyjął wtedy ponownie swoją misję od Pana: Szymonie... czy kochasz Mnie...  Tak, Panie Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham (J 21, 15-19). W tym dialogu z Panem zniknęły wewnętrzne cienie, dlatego nawet cień fizyczny odbijał Jego oddanie Panu i był światłem uzdrawiającym. Myśląc o św. Piotrze mam na myśli również następcę Piotra – Jana Pawła II, który najmocniejsze rekolekcja wygłosił wtedy, kiedy głosić nie mógł; nie mógł wydobyć głosu z siebie… Ilu chorych odzyskało sens i zdrowie, właśnie wtedy kiedy dotknął ich cień Piotra?

 
Jan padł jak martwy w konfrontacji ze zmartwychwstałym (Ap 1,17). Niezdolny do mówienia, pisania, nawet ruchu. Przecież kochał, wierzył i… zastygł. Oto Jezus zmartwychwstały, którego chwałę zobaczył  czyni gest, który uzdalnia Jana do namalowania obrazu miłosiernego Jezusa. Jezus dotknął Go… Aby dotknąć leżącego jak umarłego na ziemi człowieka, trzeba się pochylić. To jest miłosierdzie Pana – Jego pochylenie się, aby podnieść, pocieszyć, dodać sił i posłać do ogłaszania życia i miłości mocniejszej niż śmierć. Kiedy Jezus pochylił się i położył na Jana rękę, apostoł mógł potem napisać: ujrzałem.. „obleczonego [w szatę] do stóp i przepasanego na piersiach złotym pasem. Głowa Jego i włosy - białe jak biała wełna, jak śnieg, a oczy Jego jak płomień ognia. Stopy Jego podobne do drogocennego metalu, jak gdyby w piecu rozżarzonego, a głos Jego jak głos wielu wód. W prawej swej ręce miał siedem gwiazd i z Jego ust wychodził miecz obosieczny, ostry. A Jego wygląd - jak słońce, kiedy jaśnieje w swej mocy” (Ap 1,13-16). Kiedy myślę o św. Janie mam przed oczami św. Faustynę, św. Franciszka, św. O. Pio, którzy obudzili mnie „malując” obraz Pana Jezusa zmartwychwstałego słowem i życiem. Są dla mnie miłosierni, bo miłosierny jest ten, którego dotyku doświadczyli.
 
Tomasz - apostoł nie boi się niewiaryi wypowiedzenia wątpliwości wobec tych, którzy już Pana rozpoznali, którym się dał rozpoznać Jezus: „Jeżeli na rękach Jego nie zobaczę śladu gwoździ i nie włożę palca mego w miejsce gwoździ, i nie włożę ręki mojej do boku Jego, nie uwierzę” (J 20,25). Wtedy Jezus przyszedł, a nawet można powiedzieć podszedł bliżej, aby Tomasz mógł przekonać się, że Jezus zmartwychwstał. Do wiary osobowej idzie się od niewiary - wątpliwości - poprzez świadectwo innych i spotkanie, które jest darem dla szczerze poszukującego. Miłosierny wychodzi naprzeciw i pokazuje jaki jest. Kiedy myślę o św. Tomaszu to dziękuję Bogu za Niego, za Jego „skojarzenie”, które miał – Jezusa nieodłącznego od ran. Patrzę w serce swoje i widzę rany, z którymi mogę stawać przed Panem z ranami, miłosiernym. Do serca szczerego Jezus zawsze przyjdzie w nowy i zaskakujący sposób, czyniąc człowieka świadkiem współczującym, niepotępiającym…
 
Co się więc stało z Piotrem, Janem, Tomaszem, Faustyna Kowalską? Odpowiedź jest konkretna: doświadczyli Bożego miłosierdzia i stali się świadkami Bożego miłosierdzia. Dojrzewamy w czasie jak owoce na drzewie. Trzeba być wszczepionym i trwać w drzewie krzyża i w Ukrzyżowanym, aby dojrzeć i przejść z Nim przez cienie i ciemne doliny wątpliwości, niewiary. Przejść to nie znaczy zamieszkać w ciemności! Biada tym, którzy w ciemnościach i w Złym szukają „spełnienia”. Zamykają się na miłosierdzie, ale miłosierdzie nawet w takim stanie może ich ocalić! W ciemnej dolinie nie szukaj mieszkania, ale słowa i dotyku Jezusa Chrystusa, który pochyla się, dźwiga i może ocalić nawet „jakby umarłego”. On potrafi poprowadzić każdego w sposób miłosierny i czyniąc swoim świadkiem. Choćby całe nasze życie było tu na ziemi jak Wielki Piątek warto powiedzieć: „Jezu ufam Tobie”!


ciągle ten sam, miłosierny, idący przez wieki

4

Szata Obecności

04.04.2010 o 09:23

Wśród pisanek, czekoladowych i drewnianych, znalazłem w tym roku naturalną pustą skorupę jajka, rozciętą, nie zabarwiona. Najpierw zaskoczenie, ale potem uznanie dla pomysłowego dobrodzieja. Tak, to znak pustego grobu, symbol „szaty obecności i życia”, które było w skorupę „owinięte”, a które już żyje nowym życiem…
 
Bolesne zaskoczenie przeżyła Maria Magdalena, Piotr i Jan kiedy zobaczyli pusty grób, szaty i chustę. Maria w tonie alarmującym mówi o „zabraniu Pana” czyli kradzieży ciała poranionego i zabitego Jezusa. Uczniowie - Piotr i Jan - biegną do grobu już z pewną interpretacją wydarzenia.
 
„Zdaje się, że potężniejszym ciosem niż śmierć kogoś, kto nadawał sens życia jest zupełne zniknięcie tej osoby… zmartwychwstanie mogło być postrzegane – w pierwszym momencie jako coś gorszego niż śmierć” (o. A. Pelanowski). To była chwila nicości, pustki, jakaś podwójna strata, utrata najcenniejszej relikwii, wielka nieobecność wskazująca na przemijanie i nicość!
 
Przypomina mi się świadectwo niedawno zmarłego teologa Oliviera Clementa, który usłyszał od swojego taty jako siedmioletnie dziecko: „Kiedy człowiek umiera, jest nicość…”. A jednak „przeczuwał” istnienie kogoś mocniejszego niż nicość i lęk, który pojawiał się. Zaczął czytać jeszcze w okresie młodości Ewangelię. Słowa tam napisane, obecność, milczenie fascynowały Oliviera. Zadłużając się, nabył u pewnego antykwariusza ikonę Chrystusa… potem owa ikona stała zawsze na jego biurku…. Pewnego razu miał właśnie wyjść z domu, żeby jeszcze mniej niż zazwyczaj uniknąć samochodów. Wówczas odkrył, że Jezus patrzy na Niego. Jak sam twierdzi „nie bawił się w kogoś, kto doznał olśnienia”.

Powiedział potem o tym spotkaniu: „Wszystko było milczeniem, słowami milczenia. Jednak Jego milczenie, Jego słowa były w głębi sięgającej o wiele dalej niż głębia Ja, w głębi, w której już nie byłem sam. On mi powiedział, że istnieję, że On chce, żebym istniał, a więc że nie jestem niczym. Powiedział mi, że nie jestem wszystkim, lecz że jestem odpowiedzialny. Że złem jest zło, które czynię. Lecz że jeszcze głębiej jest On. Powiedział mi, że potrzeba mi przebaczenia, uzdrowienia, stworzenia na nowo. I że w Nim zostało mi przebaczone, że jestem uzdrowiony, stworzony na nowo”. (O. Clément, Inne słońce, Warszawa 1998 r).
 
Szata Ewangelii, szata ikony, ostatecznie spotkanie z wierzącymi i chrzest – szata Kościoła i sakramentów…a szczególnie szata chleba, w które jest przyodziane ciało Zmartwychwstałego i Uwielbionego Pana.
 
Św. Jan, który przyszedł do pustego grobu Jezusa, pochylił głowę i ujrzał, ujrzał płótna i chustę i… uwierzył (J 20,8). Dla św. Jana to nie były szaty śmierci, ale obecności. Możemy się zastanawiać w jaki sposób były złożone, jak wyglądały, ale najważniejsze, że uczeń, który miłował, sercem zobaczył ślad po żyjącym nie po zmarłym i wtedy zrozumiał Pismo, to znaczy to, co  Biblia mówiła o zmartwychwstaniu Pana (J 20,9).  Owszem, tak budowano wtedy groby, że trzeba było się schylić. Zwrócenie jednak uwagi na taki szczegół może wiele nam powiedzieć.Ludzie zarozumiali nie schylają głowy, raczej innych zmuszają do tego. Niewiara ma najczęściej swoje zatrute źródło w paraliżu zarozumiałości” (o. A. Pelanowski). Jeśli dojdzie do tego nieuwaga – rozbicie spowodowane wpatrywaniem się w zło, nie  zobaczymy wtedy szaty Żyjącego w Ewangelii, Chlebie, chrześcijaninie, ikonie…
 
Św. Piotr przekonał się, że Jezus umarł za wszystkich, jest więc – Jezus – dla wszystkich obietnicą, którą należy ogłosić. Uroczyście mówi o tym w domu poganina – centuriona czyli dowódcy 100 żołnierzy rzymskich (Dz 10,34a.37-43). Nawrócony dowódca i jego rodzina czyż to nie jest łaska również dla owych stu?
 
Trzeba więc pochylić głowę, zgiąć kolana, zaangażować serce, aby samemu zostać przyodzianym w życie Żyjącego i z pochyloną głową skruchy szukać Tego, który jest ubrany w światło widoczne sercem.Pochylić się prawdziwie wobec tajemnicy Żyjącego to paradoksalnie podnieść głowę,szukać i dążyć do tego, co w górze, do Jezusa Chrystusa Uwielbionego(Kol 3,1-4).
 
Życie ucznia Jezusa to nie „historia przemijania, ale stawania się”, historia w której umiera moje oblicze, aby coraz mocniej jaśniała i była dostępna dla innych, dla wszystkich, szata obecności Żyjącego. 

Pierwsza strona Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | ... Następna Ostatnia strona

Opinie (721)

Pierwsza strona Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | ... Następna Ostatnia strona
22.07.2010 o 06:14



BOŻE TRWANIE
Trawo kołysana wiatrem,
trawo tulona śpiewem Bożym
Naucz mnie jak ty
klękać i chylić się
w podzięce
przed obliczem Najwyższego

Świerku tańczący w rytm
Bożego bluesa
Naucz mnie wielbić wielką miłocśią
unosząc ręce
jak ty swoje złoto-zielone gałęzie
ku niebu

Błękicie nieba
wraz z tańczącymi po tobie
białymi płatkami chmur
Naucz mnie z pokorą i pokojem
wypatrywać Świętej Nadziei

Naucz mnie leśny ptaku
cieszyć się Jego obecnością







OBRAZKI | Jolanta

18.07.2010 o 06:34
witam
17.07.2010 o 17:58
W małym mieście-Wadowicach**, Gdzie korony drzew tną chmury, Mieszkał Karol - Lolkiem zwany, Który bardzo kochał góry. Po nich z tatą spacerował. Z każdym rokiem chciał iść wyżej! Nie ustawał w swej wędrówce. Szedł do Boga coraz bliżej. Tak, jak każdy zwykły chłopiec Lubił humor, podróżować, Piłkę nożną, pisać wiersze I na scenie występować. Kiedy podrósł , pragnął złączyć Wszystkich ludzi tego świata. Duszpasterską drogę obrał. W każdym z nas czuł siostrę, brata. Wielki zaszczyt dla Polaków, Bo papieżem lud Go wybrał! Łzy radości popłynęły, Gdy Jan Paweł II wygrał. Jeździł, głosił i nauczał, Gdzie jest Najwyższego droga. Teraz w niebie swym humorem Też rozbawia pewnie Boga.Moje zdjęcia w strumieniu | Jolanta
17.05.2010 o 10:37
Pozdrawiam <usmiech>
Pierwsza strona Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | ... Następna Ostatnia strona

fr_Andrzej należy do: