Skąd jestem |
| Miasto: |
Kraków
|
| Kraj: |
Polska
|
Inne |
| Tau |
Jako człowiek i franciszkanin szukam Oblicza Pana - Jezusa Ukrzyżowanego i Żyjącego, który jest między nami na wiele sposobów; nieustannie na nowo odnajdywany i ciągle nieuchwytny, ale zawsze jako Miłość Najważniejsza. To daje mi pokój, radość i szczęście we wszystkim co czynię |
| Nawrócenie |
Kiedy oddalam się od Jezusa - wszystko sie oddala... Zawsze jednak On sam, pomaga mi powrócić i zaufać! |
| Rahamim - Miłosierdzie |
Podmuch Ducha zwiewał pył,
by odkryć iskrę żaru
i zamienić w ogień
-jak zerwane szaty
odkrywają krwawość ran
przemieniając w perły.
Zaślubiny ran
w otchłani ziemi.
Ołtarz dłoni Ojca-
zetrzyj mnie w tym bólu na chleb,
ołtarz dłoni Ojca w których płonie Rahamim,
poruszyło się całe Serce Ojca
w tym oddaniu Syna,
poruszyło się Jego serce
w tym oddaniu prochu.
Tam gdzie głębia śmierci
zaczyna się życie-
w otchłani ziemi;
moje rany odkrywam w Jego Sercu;
moje rany odkrywam w dłoniach Ojca.
Czym mniejszy pył się staje,
czym bardziej starty
w chleb się przemienia.
Dłonie Ojca w otchłani ziemi
i łzy Syna,
powiew życia Ducha
pochyla się nade mną-
Rahamim; ołtarz dłoni Ojca,
ołtarz Serca Syna,
łono Ducha,
w którym z niemowlęcym płaczem-
w objęciach Miłości uniżonej
cierpię,
lecz ta otchłań bólu
wspólnym bólu łkaniem...
Zasnąć z ufnością jak niemowlę
na Sercu Twoim
|
jestem ponieważ TY Jesteś
Ostatnia aktywność: 4 dni temu o 21:30
|
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | ... 
6
Dialog
24.12.2009 o 18:15
W Ewangelii św.
Jananie ma opisu stajenki
betlejemskiej. Nie ma aniołów ani gwiazdy, ani Mędrców z darami.
Czyżby nie było Bożego Narodzenia? Czytający, słuchający jest
postawiony wobec możliwości dialogu z Bogiem przez „Słowo, które
stało się ciałem i zamieszkało między nami” (J 1,14). Dialog jest
możliwy jeśli każdy z rozmówców wypowiada słowo i słowa słucha.
Konfrontacja myśli i sensów jest odkrywaniem siebie swoich myśli,
poglądów, planów… Mądry Syrach zachęca: „Skracaj czas przebywania
między nierozumnymi, a wśród mądrych przedłużaj” (Syr
27,12). Bóg jest źródłem mądrości.
Mądrość sama zaprasza mnie do dialogu. Właściwie trzeba powiedzieć
za Autorem listu do Hebrajczyków, że to bardzo ważna troska Boga,
aby nas zaprosić do dialogu, w którym mamy okazję poznać Go:
„Wielokrotnie i na różne sposoby przemawiał niegdyś Bóg do ojców
przez proroków, a w tych ostatecznych dniach przemówił do nas przez
Syna” (Hbr 1,1). Wiele razy, na różne sposoby, Najwyższy chce się
ze mną spotkać i rozmawiać. Ostatecznie przez Syna – Jezusa. To
Jego Słowo, Żywy List. Właściwie „Słowo” w j. greckim oznacza
również „sens”. Jezus, Jego pojawienie się, życie i śmierć jest
SENSEM. W Nim jest sens, wszystko nabiera sensu, po grzechu naszym,
nawet cierpienie z Nim przeżywane nabiera wartości, oczyszcza a nie
zabija, przygotowując na spotkanie bez słów – w krzyżu na którym
jest On i w Życiu, którym jest. „Bóg mnie nie rozumie!
Mówię i nic…” Często słyszę takie lub podobne zdania od ludzi, ale
zdarza się też, że mówię tak i ja. Dialog jednak to nie monolog. Po
burzy emocji i słów, wyrzutów i oskarżania siebie, innych i samego
Boga, przychodzi refleksja: to jest monolog, nie pytałeś… nie
słuchałeś… nie prosiłeś o odpowiedź. Ostatecznie nie wszedłeś w
dialog - w głąb problemu (grec.
„dia” – w głąb, poprzez; „logos” – słowo). Pozostałeś przy
swoim punkcie widzenia. A kto bardziej rozumie, zna,
swoją własność niż właściciel? Bóg przychodzi do
swojej własności; świat, człowiek to Jego dzieło, czyżby nie
wiedział, nie umiał z nami rozmawiać i nie chciał dać
odpowiedzi? Albo czy chce mi dać odpowiedź
wymijającą? Św. Jan mówi, że Słowo najważniejszego dialogu
„przyszło do swojej własności, a swoi Go nie przyjęli”. (J 1,11).
Nieprzyjęte Słowo Boga, zamknięte drzwi na Imię JEZUS to zamknięcie
się w swoim domu sensu. To letniość, próba posiadania w sobie i
dobra i zła, grzechu i łaski. Życie bez SENSU jakim jest Jezus,
czyli bez Słowa. Nie widzę go, nie chcę widzieć nie słyszę i nie
chcę słyszeć. Nie pociąga mnie.  Przyjęcie Słowa Boga –
Jezusa to jednocześnie przyjęcie siły do nowego sposobu życia:
„Wszystkim tym jednak, którzy Je przyjęli, dało moc, aby się stali
dziećmi Bożymi” (J 1,12). Jedna rozmowa może tak
wiele zmienić. Prowadzenie dialogu z samym Bogiem to nie tylko
poznawanie (w znaczeniu intelektualnym), ale poznanie jako
doświadczenie, otrzymanie pomocy, konkretnej odpowiedzi czy
podpowiedzi wraz z siłą do wykonania tego. Życie SENSOWNE to nie
rezygnacja z wszystkiego co według mnie dobre i przyjemne, ale
przyjęcie nowej perspektywy na to co dobre, trudne i przyjemne, na
wszystko – odkrycie, że są lepsze rzeczy, sprawy ważniejsze. Dobre
jest np. picie kawy czy taniec, ale Jezus nas nie prowadzi do
„ubóstwienia” smaków ani tańca i zabawy. Boże Narodzenie jest wtedy
kiedy każdy łyk kawy i krok w tańcu zbliża mnie do wiecznego
świętowania, wyraża pięknie i mądrze coraz bardziej radość dziecka,
które znalazło najgłębszy SENS – nawet w prozaicznej, codziennej
rzeczy, wydarzeniu, spotkaniu z człowiekiem, każdym
człowiekiem. Panie Jezu, chcę z Tobą
rozmawiać, wypowiadać słowa i przyjmować Słowo – Ciebie. Wiem, że
to jest Boże Narodzenie – Twój sens we
mnie.
9
Wyprostuj się!
28.11.2009 o 00:08
Jezus wzywa nas wprost:
„nabierzcie ducha i podnieście głowy” (Łk 21,28). Dwa wezwanie w
jednym: „nabrać ducha” (grec. anakypsate)
to dosłownie – stanąć prosto, odgiąć się, nabrać głęboko powietrza
- w znaczeniu głębszym – przyjąć Ducha Świętego, odzyskać nadzieję,
żyć nadzieją. Kiedy człowiek tak uczyni: „odegnie się”, zrobi
głęboki oddech również - podnosi głowę! Jezus więc mówi: wyprostuj
się i niech twój wzrok sięga dalej niż to, co widzisz teraz!
Wyprostuj się to znaczy porzuć to, co cię czyni
ociężałym, „zgina do ziemi”: obżarstwo, pijaństwo i troski doczesne
(Łk 21,34). Wydaje się, że im „bliżej
końca” historii widzialnej, tym więcej można będzie obserwować,
widzieć i doświadczać dramatycznych wydarzeń zarówno w relacjach
międzyludzkich jak i w przyrodzie: „Będą znaki na słońcu, księżycu
i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec szumu morza
i jego nawałnicy. Ludzie mdleć będą ze strachu, w oczekiwaniu
wydarzeń zagrażających ziemi. Albowiem moce niebios zostaną
wstrząśnięte” (Łk 25,26). Ks. Jan Twardowski powiedział dosadnie:
„kiedy człowiek wymiotuje – oczyszcza się. Myślę, ze świat
zwymiotuje paskudztwa, które w nim siedzą” (Wszędy pełno Ciebie, Ks. J.T., warszawa
1991, s. 149).
Z początków życia zakonnego utkwił mi w pamięci obraz zawieszony na
głównym korytarzu w jednym z klasztorów: Daniel w jaskini lwów.
Widać na nim dojrzałego mężczyznę w długiej tunice i postawie
stojącej, który spokojnie patrzy w jasny otwór - okno umieszczone
wysoko jakby u wejścia do jaskini. Oczekuje. Obok kilka krążących
lwów. Czytając szósty rozdział Księgi Daniela widzimy jak bardzo
spokojnie poddaje się wyrokom króla, a może bardziej jego
urzędników, pozwala zamknąć się w jaskini z lwami, spokojnie też
odpowiada z wnętrza jaskini; widzi też anioła,
który Go chroni. W tym biblijnym obrazie możemy „poczuć” to, do
czego wzywa Jezus wszystkich swoich uczniów – w mocy Pana są
„wszystkie lwy”, wszystkie niebezpieczeństwa, wszystkie kataklizmy,
a ten, który modli się i ufa Panu – żyje w pokoju
serca. „Nabrać ducha i podnieść głowę” znaczy
również: czuwać i modlić się w każdym czasie, aby móc uniknąć tego
wszystkiego, co ma nastąpić, i stanąć przed Synem Człowieczym (por.
Łk 21, 36). Zauważmy słowa „w każdym czasie” oraz „uniknąć”. Jeśli
chrześcijanin traktuje modlitwę jak oddech, który go prostuje –
patrząc dalej i głębiej – nie traci również kontaktu z
rzeczywistością, ale właśnie staje się zdolny, aby omijać np.
śmiertelne przeszkody pokus. Co okażę się mocniejsze w kolejnych
adwentowych dniach: przytłaczający i zginający, pozbawiający
perspektywy wieczności i obecności Pana - duch tego świata, czy
spokojne spojrzenie wiary pośród wzmagających się konwulsji świata,
przyrody i Złego?
7
samotność Króla
21.11.2009 o 10:37
Z dnia na
dzień stawał się
coraz bardziej samotny. W tej chwili kiedy było
słychać krzyki „narodu i Arcykapłanów” (J 18,35) i stał przed
Piłatem, również był samotny. Przez przedstawicieli narodu
odrzucony, przez Piłata niezrozumiany. Doświadczenie uczy, że ktoś
kto otoczony jest brakiem zrozumienia doświadcza bardzo głęboko
samotności. Nie dlatego, ze uznaje ją za wartość… kto opowiada się
za wartościami pozytywnymi niczego nie pragnie bardziej niż więzi z
ludźmi. Ale jak je osiągnąć skoro świat odwraca się od niego? Na
tym niewątpliwie polegał też tragizm Jezusa (A. Salas). Dodajmy
tragizm Jezusa Króla Wszechświata. Tragizm, który trwa. Czy, aż do
skończenia świata? Jezus miał przyjaciół, miał
Matkę i Jej najsłodszą obecność. Dzięki nim przetrwał
najtragiczniejsze chwile samotności i męki. Przyjaciół Jezusa jest
jednak niewielu. Ciągle niewielu. Jako Pan i Król, jako
Bóg-Człowiek, pragnie nawiązać więź z każdym, być przyjętym. Gdyby
Piłat stanął do rozmowy jako człowiek i brat, a nie jako
karierowicz i biurokrata mógłby odkryć, że Jezus prowadzi Go do
odkrycia najgłębszych więzi jakie ich łączą. Ta rozmowa mogła
zmienić życie Piłata na zawsze. Piłat jednak uzależniony jest od
zwierzchników, od monitów, od spraw do załatwienia, od niepokojów
„z dołu”… żeby nie zepsuć sobie kariery i nie narazić się nikomu…
mieć spokojne sumienie, nie chce narazić się imperatorowi i ludziom
(C.K. Martini). Jezus szanuje władzę, szanuje człowieka, nie jest
konkurentem Piłata ani żadnego z nas, Jego królestwo nie jest z
stąd. Królowanie, władza to pojęcia skompromitowane na tym świecie,
naznaczone przemocą i zdobywaniem prestiżu, pieniędzy i
zwolenników. Ciągle tak jest, ciągle tak postępujemy. Wypowiedź z
ostatnich dni o sytuacji na polskiej scenie politycznej: „Wojna
dwóch obozów… zawładnęła Polska debatą polityczną. Przeciwnik nie
może mieć racji, musi być zniszczony, jest po prostu wrogiem… od
polityki (ludzi polityki) należy wymagać sporu na racje i
argumenty, by decyzje były oparte na możliwie racjonalnej zasadzie.
Zamiast tego mamy politykę jako starcie wrogich przekonań, jedynie
słusznych koncepcji… to śmiertelna walka” (prof. I. Krzemińśki,
socjolog, Newsweek, nr 45 z 8.11.2009 r., s. 10) Powielamy postawę Piłata
oraz „narodu i Arcykapłanów”. Ciągle nie spotykamy się jako ludzie
i bracia, nie potrafimy się słuchać, nie dyskutujemy na argumenty.
Wygrywa więc ten kto ma bliżej mikrofon i więcej minut w TV, więcej
pieniędzy na adwokatów… „Co w nas jest z Piłata, co
nam przeszkadza być ludźmi wolnymi? Jakie są nasze obawy, kanony
zachowania, nasze publicznie noszone maski…staramy się ukryć nasze
niedorzeczności, naszą obojętność wobec bliźnich, a nawet gotowość
do ich zdeptania, byleby zachować swój publiczny wizerunek albo
dobra posadę, dobrą opinie, sławę czy uznanie…” (C.K.
Martini) Rozmawiaj ze mną – mówi
Jezus, zadawaj pytania, ale również słuchaj odpowiedzi. Nie jestem
konkurentem ani Twoim śmiertelnym, przeciwnikiem, daj się wyzwolić,
daj się wprowadzić do mojego królestwa, abyś już nie żył w swojej
samotności zabójcy i wroga, abyś nakarmił się moją obecnością,
abym i Ja nie był samotny, abyś wreszcie
zobaczył i nie pominął mnie w
bliźnim. Zanim przyjdę „w obłokach”,
jak powiedziałem przez mojego proroka Daniela, a „wszystkie narody,
ludy i języki” (Dn 7,13-14) będą mnie opłakiwać (Ap 1,5-8) – bo nie
rozpoznały Mnie w potrzebującym, małym, chorym, odrzuconym… bo
liczyła się racja polityczna i interes – teraz JESTEM, aby zaczyn
królestwa Bożego wlać do waszych serc, abyście nie byli już
samotni.
1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | ... 
|
|