KRYSIA

GG: 5354845

Ocena: 
782
Wyślij prezent Wyślij kartkę Zadzwoń na GG

KRYSIA o sobie

Skąd jestem

Miasto: ooooo
Województwo: podlaskie
Kraj: Litwa
Wykształcenie: średnie

Jak wyglądam

Budowa ciała Normalna
Włosy kasztanowe
Oczy niebieskie

Inne

Proza życia ******** Ja wiem kto jest kto Znam umiar w tym wszystkim Uwagę skupiam na dniu dzisiejszym i na najbliższych Co do tych słów weź je za pewnik Nikt nic nie Ci nie jest krewny A co do reszty ? Poszło w niepamięć bo jeśli coś jest prawdziwe To nic tego nie złamie nigdy Poczuj ten ból pragnienia nie wszystkie są w zasięgu tu Ktoś nie może przeboleć że prawda jest po mojej stronie Nie boję się odezwać tylko nie chce na tym koniec Powtarzam się robię to ostatni raz Szkoda zachodu Życie zepsuło nas już dawno Dziś oddalam to jest mi wszystko jedno A ty nadal tego nie wiesz że zawsze jest potrzebny jaki pretekst za życie w tym zakresie żaden limit ty mi tu nie udowodnisz nic bo miłość i przyjaźń dla mnie to znaczy to samo co żyć mimo różnic charakteru staram się w trosce o lepsze jutro w zaufanym gronie witam nowy dzień witam nowy dzień nowy dzień

moje tagi

"Żyj tak aby Twoim znajomym zrobiło się nudno kiedy umrzesz"

Liczba wpisów: 192
Pierwsza strona Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | ... Następna Ostatnia strona
17

WITAJ MAJOWA JUTRZENKO

03.05.2010 o 15:01

:Witaj majowa jutrzenko
świeć naszej polskiej krainie
uczcimy ciebie piosenką
która w całej Polsce słynie

 Witaj Maj 3 maj 
dla Polaków błogi raj

 Nie żąd braci naszych cisnął 
Gnuśność w ręku króla spała
a ten trzeci maj zabłysnął
i nasza Polska powstała

Wiwat maj, piękny maj 
wiwat wielki Kołłątaj

Tam w łazienkach jest ruina, 
w których Polak pamięć chował 
Tam za czasów Konstantyna
szpieg na nasze łazy czatował

I gdy nadszedł 3 maj 
kajdanami brzęczał kraj

 W piersiach rozpacz uwięziona 
w listopadzie wstrząsła
serce staje Polska z grobu łona
pierzchają sie dumni morderce

11

S A T Y R A

30.04.2010 o 09:46

<kwadr>Mąż i żona 
  
Mąż do żony rzekł: grubasie, 
Schudnij trochę, choćby w pasie, 
Bo już objąć Cię nie mogę, 
Ukochaną ma niebogę. 
  
Żona szybko mu odrzekła: 
Twoja mowa jest rozwlekła, 
Ale nic to, wezmę, schudnę, 
Moje ciało będzie cudne. 
  
Postanowić łatwo wszak, 
Ale szybko schudnąć - jak? 
Siedzi, myśli, myśli, siedzi, 
Ciągle szuka odpowiedzi. 
  
A odpowiedź tuż pod bokiem, 
Sąsiad opatrzy tęsknym okiem. 
Całkiem chętny do rozmowy, 
No i objąć ją gotowy. 
  
Bo gdy mąż leniwy całkiem, 
Nic nie wskórasz <pytajnik>? nawet wałkiem. 
Na takiego jedna rada <pytajnik>
Idź po pomoc do sąsiada. 

13

Uśmiechnij się...

29.04.2010 o 14:05

<kwadr>  Są dni, ze nalezy odreagować,  usmiechając się, lub smiejąc...a czy jest   do czego<pytajnik> lub z czego <pytajnik>? Podaję kilka jeszcze gorących fraszek""                            O poecie 
Zakrzyknął: o, nadejdź ma weno 
A ona: no coś ty, raz zbłądziłam jeno 
 
Marzenie studenta UTW 
Ach, zgrzeszyć cieleśnie 
Niechby i we śnie 
 
O pewnej studentce UTW 
Ma głębię ócz 
I nic tego prócz 

 
O jednej 
Byłaby całkiem do rzeczy 
Gdyby nie charakter – wciąż skrzeczy 
 
O ważnej 
Nadyma się i nadyma 
Pęknie – i jej ni ma 
 
O starym 
Klęknął przed nią w chwili uniesień 
I kto go teraz podniesie? 
 
O rozrzutnej 
Jej ciała zakamarki - 
To cenne podarki 
 
O starym podrywaczu 
Przed damami się wypina, 
Aż mu puści przepuklina

Pierwsza strona Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | ... Następna Ostatnia strona

Opinie (2692)

Pierwsza strona Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | ... Następna Ostatnia strona
6 minut temu
Witaj Krysiu.

Dawno tu Cię nie bylo, stęskniliśmy się za Tobą.

Serdecznie pozdrawiam.









Mandat za znicze

Straż miejska może ukarać mandatem osobę, która zostawi w pobliżu Pałacu Prezydenckiego na ziemi lub na barierce znicz albo kwiaty, jeśli strażnik uzna, że doszło do zaśmiecenia terenu publicznego.

Monika Niżniak, rzecznik prasowy warszawskiej Straży Miejskiej, poinformowała, że strażnicy nie otrzymali specjalnego polecenia, by nakładać mandaty na takie osoby. Mandat może otrzymać jednak każdy, kto dopuści się takiego wykroczenia bez względu na miejsce i okoliczności. Jednak nie możemy wykluczyć, że dotknie to kogoś, kto przyjdzie pod krzyż i pozostawi kwiaty jako wyraz pamięci o ofiarach katastrofy spod Smoleńska.
Ostatnim głośnym incydentem było usunięcie przez firmę SITA, zajmującą się wywozem śmieci, wszystkich pozostawionych przy Pałacu Prezydenckim krzyży, zdjęć ofiar, wierszy, rysunków dzieci, zniczy i kwiatów. Część z nich udało się uratować i wróciły na swoje miejsce. W rozmowie z "Naszym Dziennikiem" historyk sztuki Wojciech Boberski powiedział, że od tego czasu sytuacja na Krakowskim Przedmieściu jest spokojniejsza, jednak nie wiadomo, na jak długo. Do drastyczniejszych scen dochodzi zazwyczaj pod koniec tygodnia. W ostatnim czasie nie pojawiają się zorganizowane grupy, których celem było prowokowanie osób czuwających przy krzyżu. Jeśli dochodzi do prowokacji, są to pojedyncze sytuacje. Obecnie okolicę patroluje kilku policjantów i strażników. Funkcjonariusze przychodzą także w cywilnych strojach. Być może ze względu na niesprzyjającą pogodę zdarza się, że przed Pałacem pozostaje niewiele osób, szczególnie w nocy. Najwięcej osób czuwa przy krzyżu wtedy, gdy pojawia się ksiądz i ludzie zaczynają wspólną modlitwę.


SLD chwyta się Tysiąc


Propozycję startu w wyborach samorządowych SLD złożyło... Alicji Tysiąc. Według cytowanej przez TVP Info wiceprzewodniczącej partii Katarzyny Piekarskiej, miała przesądzić o tym pracowitość kobiety i to, jakoby była ona znana z walki o "prawa kobiet". To kolejny etap kariery politycznej Tysiąc.

Jesienią 2009 r. gościła ona w Sejmie na zaproszenie szefa SLD Grzegorza Napieralskiego, którego w br. oficjalnie poparła w wyborach prezydenckich. - Myślę, że ta oferta to kolejny dowód na to, z jaką partią mamy do czynienia. Widać, do jakiego elektoratu zwraca się SLD - uważa Jacek Kotula, prezes stowarzyszenia Contra in Vitro, zaangażowany w obronę prawa do życia człowieka od momentu poczęcia do naturalnej śmierci. - Taki kierunek wskazuje, że w partii tej są ludzie, którzy teraz posiłkują się Alicją Tysiąc, a za chwilę będą może domagać się eutanazji czy klonowania ludzi - zastanawia się Kotula.
Alicja Tysiąc chciała od lekarzy orzeczenia, że utrzymanie ciąży będzie skutkowało pogorszeniem wzroku. Na brak możliwości odwołania się od decyzji lekarzy, którzy uznali, że urodzenie dziecka nie ma wpływu na stan jej zdrowia, poskarżyła się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, który przyznał jej 25 tys. euro odszkodowania.





22 godziny temu

Krzywonos potrzebna, by zakryć prawdę o Annie Walentynowicz

http://plockaprawica.net/images/news/Wyszkowski.jpg  źródło: fronda.pl

O „honorze” Henryki Krzywonos, TW Bolku i Polsce po 30 latach od powstania „Solidarności”- mówi Krzysztof Wyszkowski.


Fronda.pl: Henryka Krzywonos obroniła honor „Solidarności”?


Krzysztof Wyszkowski*: Trudno jest mówić o honorze Pani Henryki Krzywonos, którą znam osobiście i nawet dosyć lubię. Jednak, delikatnie mówiąc, jest to ostatni człowiek , który może wypowiadać się w sprawie honoru i godności solidarnościowej. Mam w pamięci pewien incydent z nią związany ze strajku w 1980 roku, który daje mi podstawy by odmawiać jej prawa do obrony honoru solidarności.


O jaki incydent chodzi?


W aktualnym wydaniu biuletynu IPN jest krótka notatka na temat pewnych okoliczności, które stawiają Panią Krzywonos wobec bardzo poważnych podejrzeń. I niech to Panu wystarczy.
Obrońcy jej wystąpienia przekonują , że jej wystąpienie, w którym zaatakowała Jarosława Kaczyńskiego nie było w ogóle polityczne a właśnie miało na celu obronę honoru „Solidarności”.

To jest zasadne w tym sensie, że Henia Krzywonos jest po prostu niemądrym człowiekiem. Może jest dobrą osobą. Opiekuje się dziećmi w założonym przez siebie domu dziecka. Bywałem w tym domu i naprawdę jej matkowanie tym dzieciom było wspaniałe. Jednak nie można tego mieszać z jej ostatnim wystąpieniem. Nie jest ona osobą niepolityczną. Pamiętam jak podczas jednego z naszych spotkań odebrała ona telefon od Jolanty Kwaśniewskiej. Kiedy zszokowany zapytałem ją czy utrzymuje kontakty z Kwaśniewską, ona odpowiedziała mi, że to jej serdeczna przyjaciółka i daje pieniądze na jej dom dziecka. Niestety Henia jest osobą, która wyznaje zasadę, że cel uświęca środki. Przedwczoraj Henryka Krzywonos popełniła rzeczy okropne i podłe. Ona dobrze wie kto w strajku w 1980 roku był ważny oraz kto decydował o nastrojach i kierunku rozwoju wydarzeń. Taką osobą była Anna Walentynowicz. Henia Krzywonos wynajęła się po prostu do odgrywania roli bohaterki Sierpnia 80. W ubiegłym roku została nawet okrzyczana kobietą XX lecia. Niewątpliwie ten tytuł bohaterki Polaków czasów najnowszych należy się takim ludziom jak Anna Walentynowicz. Natomiast Krzywonos - hałaśliwa, krzykliwa i agresywna kobieta została użyta jako narzędzie propagandy po to by zagłuszyć prawdę o prawdziwej bohaterce - Annie Walentynowicz.

Nie umniejsza Pan jej roli w strajku? To nieprawda, że zatrzymała tramwaj i tym samym dała sygnał do rozpoczęcia strajku pracowników gdańskiej komunikacji?

Henryka Krzywonos nie miała żadnej roli w tym strajku. Odsyłam do biuletynu IPN, gdzie jest podane dokładnie jak przebiegał ten strajk. Wiem o czym mówię bowiem znam bardzo dobrze Zenona Kwokę, człowieka, który prowadził ten strajk, który zresztą opublikował wspomnienia na ten temat. Krzywonos jest hałaśliwym, narzucającym się człowiekiem. Dlatego została przyjęta do MKS-u, ale nie spełniała tam żadnej istotnej roli.

A zatrzymanie tramwaju?  UWAGA<img class=" />!

Tramwaje zostały zatrzymane w zajezdniach tramwajowych. Ona go zatrzymała ponieważ nie było prądu w sieci.


Teraz po zaatakowaniu Jarosława Kaczyńskiego stała się wielką gwiazdą medialną.


Duża część decydentów w mediach polskich wywodzi się ze struktur komunistycznych. Na tym zbudowany jest cały system medialny w Polsce. W tej chwili te same siły przejmują telewizję publiczną. Wiarygodność propagandy, którą te media prezentują jest żadna. Nic dziwnego więc, że osoba atakująca Kaczyńskiego staje się gwiazdą medialną. Henryka Krzywonos zarzuciła Jarosławowi Kaczyńskiemu, że skłamał twierdząc na temat roli Lecha Kaczyńskiego w przebiegu strajku. Otóż Henryka spędzała w Stoczni sporo czasu, ale nie zawsze była w stanie, powiedzmy, rejestrować sytuację i musiałem nawet w takiej sprawie interweniować.

Również Lecha Wałęsa zarzucił Jarosławowi Kaczyńskiemu kłamstwo i zanegował jego przynależność do „Solidarności”. Natomiast jego zdaniem śp. Lecha Kaczyński był nic nie znaczącym doradcą podczas strajku i wykładał robotnikom komunistyczne prawo pracy ,które Wałęsa starał się obalić. Czy to jest pisanie historii na nowo?

W słowach Wałęsy jest tyle samo prawdy co w tym, że Lecha Wałęsa nie był tajnym współpracownikiem SB. Lech Kaczyński był wybitnym działaczem Wolnych Związków Zawodowych i był wybitnym uczestnikiem strajku sierpniowego. Wałęsa czy Bogdan Lis, którzy zaprzeczają, że Lech Kaczyński odgrywał ważną rolę w strajku po prostu kłamią. To jest obrzydliwe jak ludzie, którzy się związali z komunistami i zbudowali swoje kariery na współpracy z właścicielami PRL, dzisiaj fałszują historię. Byłem obecny podczas strajku dłużej niż Lis i wiem o roli Lecha Kaczyńskiego. Usiłowaliśmy nakłonić Mazowieckiego żeby przyjął go do komisji ekspertów. Mazowiecki się temu przeciwstawił twierdząc, że to jest zespół który się zna i mają już swoje uzgodnienia. On nie chciał człowieka od nas by nikt nie kontrolował ich od wewnątrz. Nie chcieli żadnego świadka negocjacji ze stroną rządową nie będącego z ich środowiska. Gdyby nie niespodziewany przyjazd doradców, inspirowany moim zdaniem przez SB, to Lecha Kaczyński byłby jednym z najważniejszym członków komisji. Jeden z agentów donosił zresztą SB, że ja zaproponowałem wcześniej powołanie komisji ekspertów w skład której miał wchodzić m.in. Bogdan Borusewicz czy Mariusz Muskat. Ten agent połączył jednak tę komisję z komisją Mazowieckiego. Ja jednak proponowałem powołanie komisji ekspertów spośród ludzi, którzy byli działaczami Wolnych Związków Zawodowych.

Wałęsa mówi dziś, że „Solidarność” powinna zwinąć sztandary i zajmować się problemami ludzi pracy pod szyldem np. „Solidność” . Czy „Solidarność’ jest dziś upolitycznionym związkiem zawodowym?

Na takie argumenty powinno się odpowiedzieć, że Lech Wałęsa powinien zmienić nazwisko na Lech Bolek. Współczesna Solidarność” ma wszystkie możliwe prawa do tego, żeby reprezentować dawną „Solidarność”. Jaki jest związek między Polską Mieszka I a Polską III RP? Uznajemy ciągłość państwa. Ta sama ciągłość obowiązuje „Solidarność”. A zarzut, że związek jest upolityczniony nie jest niczym nowym. Dziś mówi się, że popiera on PiS, ale gdyby związek popierał układ postkomunistyczny i szedł na pasku agentów oraz dochował wierności Okrągłemu Stołowi, Wałęsie, Bujakowi i wszystkim ludziom, którzy sprzedali związek i znaczki „Solidarności” na aukcji żony Kiszczaka to byłby chwalony. Wtedy byłby wspaniały i nie byłby rzecznikiem „nienawiści”. To co robi Wałęsa czy Tusk jest odrażające. Ten kto ich krytykuje i śmie narzekać na obecne rządy jest ich zdaniem rzecznikiem „nienawiści.” Zresztą te przypisywanie wszystkim dookoła nienawiści czy obsesji jest typowe dla komunistycznych specjalistów od psychoanaliz. Ten język psychiatrii używany do zniszczenia konkurentów politycznych jest znamienny.

Ale może wybuczenie Donalda Tuska przez związkowców było jednak przesadą?

Absolutnie nie! Ten człowiek powiedział rzecz odrażającą, wstrętną i podłą. Pamiętam Tuska jako młodego chłopca, którego traktowałem jak miłego człowieka, który dojrzewa świadomościowo i jego krytykę wobec polskości brałem jako niesforność i bunt typowy dla okresu dojrzewania. Myślałem jednak, że potem okrzepnie i do głosu dojdzie u niego zdrowy rozsądek. Zakładałem również w tym uczciwość i szlachetność a okazało się, że ten człowiek zakonserwował swoją małość i miałkość. Jego oskarżenia, że dzisiejsza „Solidarność” nie ma 10 milionów członków są obrzydliwe ponieważ on sam był po 89 roku rzecznikiem walki ze związkami zawodowymi.

Niektórzy jednak zwracają uwagę, że nie powinno się organizować takiej uroczystości razem z działającym związkiem zawodowym, który ze swej natury, musi być w konflikcie z rządem. Może należało oddzielić historyczny związek od tego obecnego podczas uroczystości 30 lecia „Solidarności”?

A kto jest tym historycznym liderem? TW Bolek? TW Święty? Czy może gromada innych tajnych współpracowników oraz gromada oportunistów, którzy się utuczyli na układzie okrągłostołowym?

Czy można już dzisiaj legalnie nazywać Lecha Wałęsę TW Bolkiem?

Tak. To jest rzeczywista wartość tego procesu (gdański sąd odrzucił pozew Lecha Wałęsy przeciw Krzysztofowi Wyszkowskiemu, który w 2005 roku nazwał byłego prezydenta "Bolkiem”- przyp. Ł.A) i jego dorobek. Po 5 latach sąd oficjalnie i urzędowo orzekł, że stwierdzenie, iż Lecha Wałęsa był tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie Bolek jest zgodne z prawdą. Wyrok jest dowodem rzetelności sędzi prowadzącej proces i sukcesem uczciwych historyków, takich jak dr Sławomir Cenckiewicz. Jest przełomowy bowiem jest błogosławieństwem dla wolności badań naukowych i wolności słowa pod rządami reesbekizacyjnych rządów Donalda Tuska. Sąd nie zajmował się tym czy Wałęsa był TW Bolkiem, ale tym czy moje słowa naruszają jego godność osobistą. Skoro sąd uznał, że nie naruszyłem dóbr osobistych Wałęsy to znaczy, że mówiłem prawdę.

Czy po 30 latach od powstania „Solidarności”, tych wszystkich kłótniach jakie obserwujemy od lat pomiędzy ludźmi związku oraz kształcie III RP, może Pan powiedzieć ,że warto było walczyć?

Mam 63 lata i wiem, że wybory życiowe nie są kwestią chłodnego rozumu. Takich wyborów dokonuje się pod wpływem emocji. To trochę jest tak jak z zakochaniem się. Przystępując do zorganizowanej działalności antykomunistycznej byłem pełen wiary w możliwość osiągnięcia dobra. To był trochę podobne do chrześcijańskiego niesienia prawdy między ludzi po to, by doprowadzić do wspólnego katharsis i wyzwolenia. Miłość do ojczyzny i troska o dobro własnego narodu napędzały nas wtedy. Teraz wiem, że byłem pijanym dzieckiem we mgle; biednym głupcem, który nie wiedział na co się porywa i z jakimi potęgami ma do czynienia. Jednak nie żałuję moich czynów. Zrobiłem całą masę błędów i okropnych głupstw. Mam poczucie wielkiej winy w stosunku do własnej Ojczyzny i Polaków. Rozpoznaje skalę własnej odpowiedzialności za nieszczęście, które na Polskę spadły w postaci np. mitu Lecha Wałęsy. Przyłożyłem rękę do wielu okropnych rzeczy, ale z drugiej strony mogę się tłumaczyć, że działałem w dobrej wierze. Chciałem dobrze.

Rozmawiał Łukasz Adamski

*Krzysztof Wyszkowski - współzałożyciel Wolnych Związków Zawodowych, uczestnik strajków w Stoczni Gdańskiej w 1980 roku. Dziennikarz i publicysta.



Przedwczoraj o 11:11
Krzywonos kłamie


http://plockaprawica.net/images/news/Wyszkowski.jpg  źródło: wyszkowski.eu/Krzysztof Wyszkowski


Henryka Krzywonos zarzuciła Jarosławowi Kaczyńskiemu, że skłamał twierdząc, iż podczas Wielkiego Strajku Lech Kaczyński wywierał presję na członków Komisji Ekspertów, by podporządkowali się woli strajkujących i zrezygnowali z projektu wypracowania ugody akceptującej ramy komunistycznego ruchu związkowego (CRZZ). Krzywonos (a także inni koncesjonowani przez dominujące media działacze) twierdzą, że pomiędzy MKS i strajkującymi z jednej strony, a doradcami z drugiej nie było żadnego sporu w kwestii żądania wolnych związków zawodowych.

Tadeusz Mazowiecki z kolegami przyjechali do Stoczni z zamiarem namówienia strajkujących do odstąpienia od postulatu nr. 1 czyli WZZ i zadowolenia się demokratycznymi wyborami w ramach CRZZ. Rozmawiałem z Mazowieckim zaraz po jego przybyciu do Sali BHP i wskazał mi właśnie taką granicę pisząc na kartce różne możliwości. Takie stanowisko doradców potwierdzają dokumenty dostępne w IPN. Wie to każdy, kto był wtedy w Stoczni i kto wykazuje minimalne zainteresowanie dla opublikowanych już opracowań tematu. Henryka spędzała w Stoczni sporo czasu, ale nie zawsze była w stanie, powiedzmy, rejestrować sytuację i musiałem nawet w takiej sprawie ostro interweniować.
Dlatego nie zwracam się do Henryki, a wzywam do zabrania głosu jej przyjaciela i sponsora - Bogdana Borusewicza, bo to on ustalał z Lechem Kaczyńskim sposoby nacisku na doradców. To Borusewicz nazwał doradców "różowymi pająkami" wskazując w ten sposób, że tylko niewiele różnią się od "czerwonych pająków", czyli komunistów. To Borusewicz (wspomagany przez Konrada Bielińskiego) na posiedzenie Komitetu Strajkowego w Stoczni Gdańskiej tak ostro atakował doradców, że Bohdan Cywiński chciał natychmiast opuścić Stocznię. To Borusewicz z Jackiem Kuroniem (wspomagany przez Adama Michnika i całą Kuroniadę) już po strajku zwalczał doradców, jako ugodowców realizującym interesy własne, a nie Solidarności.

Henryka Krzywonos nie odróżnia lojalności wobec "Solidarności" od ambicji własnych, ale mam nadzieję, że Bogdan Borusewicz, Konrad Bieliński, Adam Michnik i inni będą mieli odwagę zaświadczyć, że Lech Kaczyński reprezentował wobec doradców stanowisko WZZ i KSS "KOR".



Przedwczoraj o 07:21


Władza nie uhonorowała zwykłych ludzi




Byli uczestnicy Sierpnia '80 związani teraz z Platformą Obywatelską i Partią Demokratyczną domagają się odebrania "Solidarności" prawa do organizowania kolejnych rocznic podpisania Porozumień Sierpniowych i przekazania go rządowi
http://www.naszdziennik.pl/data/20100901/photo/0bpo011.jpg


- Kłamca, kłamca, uwłaszczyliście się na naszej krzywdzie! - krzyczeli związkowcy NSZZ "Solidarność" do marszałka Senatu Bogdana Borusewicza oraz Bogdana Lisa, którzy przed historyczną bramą Stoczni Gdańskiej wygłaszali apel do władz państwowych o wzięcie odpowiedzialności za organizację obchodów Sierpnia '80.

Związkowcy na czele z Karolem Guzikiewiczem z NSZZ "Solidarność" Stoczni Gdańskiej przerwali konferencję prasową Bogdana Borusewicza, Bogdana Lisa (działacza Partii Demokratycznej) oraz Jerzego Borowczaka (radnego PO z Gdańska) po tym, jak w odczytanym apelu do rządu stwierdzili, że "jedyna oficjalna uroczystość zorganizowana w 30. rocznicę podpisania Porozumień Sierpniowych zakończyła się kompromitacją", a "obecna 'Solidarność' poza znakiem graficznym nie ma nic wspólnego z tradycjami Sierpnia i odwagą jego przywódców w stanie wojennym". - To jest przykre, że chce się zakłamać historię, właścicielem znaczka "Solidarność" jest sama "Solidarność" - mówił wzburzony Guzikiewicz. Związkowcy weszli w ostrą dyskusję z sygnatariuszami apelu. - Był pan w wojsku, jak my strajkowaliśmy - zwrócił się w pewnym momencie do Guzikiewicza Borusewicz. Związkowiec odparował marszałkowi, że ten zdradził ideały związku. Gdy historyczni przywódcy "Solidarności" chcieli się wycofać, związkowcy zaczęli za nimi krzyczeć: "Nie uciekajcie, uwłaszczyliście się na naszej krzywdzie!". Guzikiewicz tłumaczył potem dziennikarzom, że był w wojsku tak jak każdy młody chłopak w Polsce z uwagi na obowiązkową służbę wojskową.
- Nikt i nic, żadna siła na tym świecie nie odbierze nam prawa organizowania zjazdów, uroczystego zjazdu "Solidarności" i organizowania Mszy św. - stwierdził w Gdańsku przewodniczący NSZZ "Solidarność" Janusz Śniadek, reagując na apel m.in. Wałęsy i Borusewicza. Dodał jednak, że "nic nie stoi na przeszkodzie, by władze państwowe angażowały się w organizowanie uroczystości związanych z rocznicą Sierpnia". - Nie zrobili nic, a dzisiaj pisze się apele, że powinni byli jednak coś zrobić. Tak naprawdę marszałek Senatu to trochę pisze apel do samego siebie - zauważył Śniadek. - Któż ma przejawiać pewne inicjatywy i aktywność, żeby zorganizować coś godnego, jak nie on, tak bardzo związany z Sierpniem - mówił dalej Śniadek.
Nawiązując do pierwszego dnia obchodów, szef "Solidarności" podkreślił, że jest zniesmaczony tym, że psuje się atmosferę tego święta. - Nie uszanowano przy tym święcie ludzi, którzy ponieśli ofiarę; to święto powinno być pochyleniem głowy przed nimi, elity władzy powinny pochylić głowę - mówił Śniadek. - Elity nie uszanowały ludzi i to jest mój wielki ból w tym dniu - dodał. Krytycznie ocenił wystąpienie Henryki Krzywonos. - Jej wystąpienie na pewno nie było apolityczne, wystąpiła z pouczeniem, karceniem - zwrócił uwagę. - Pani Krzywonos została wykorzystana przez władze - stwierdził z kolei Guzikiewicz. - "Solidarność" musi być niezależna od władzy, a Krzywonos jest zaangażowana politycznie w Platformie Obywatelskiej w Gdańsku - dodał.
- Myśleliśmy, że ta rocznica będzie łączyć.... - ubolewał Karol Guzikiewicz, wskazując, że podczas strajku "Borowczaka tu nie było, a Borusewicz pukał się w głowę, co ta młodzież chce".
- Trudno mieć pretensje, że ludzie się tak zachowują - mówił Śniadek, odnosząc się do gwizdów po przemówieniu premiera Donalda Tuska podczas zjazdu "Solidarności". Zwrócił uwagę, że gdy premier wyszedł na mównicę, powiedział, iż mamy dwie "Solidarności", a tuż przed wystąpieniem oglądał film o jednej "Solidarności". Wczorajsze wystąpienie premiera od początku było prowokacją - uważa Guzikiewicz.
W ramach obchodów 30. rocznicy podpisania Porozumień Sierpniowych na placu Solidarności w Gdańsku została odprawiona Msza św. dziękczynna. Uczestniczyło w niej około trzech tysięcy osób, na czele z władzami NSZZ "Solidarność", przedstawicielami związku z całego kraju. Nabożeństwo koncelebrowało kilkunastu biskupów pod przewodnictwem Prymasa Polski ks. abp. Józefa Kowalczyka.
W homilii metropolita gdański ks. abp Sławoj Leszek Głódź powiedział, że należy dziękować za "Solidarność", za jej etos pracy, za trwanie przy wartościach ojczystych i tradycji narodowej.
- Ale trzeba zapytać: czy skończył się czas budowania wolności i czy ten dom jest domem sprawiedliwości? - pytał ksiądz arcybiskup. - Nie skończyła się misja "Solidarności" w 1989 r., bo nie ma wolności bez sprawiedliwości, tak jak nie ma sprawiedliwości bez wolności. Nie ma też wolności i sprawiedliwości bez solidarności - dodał.
Metropolita gdański wspomniał zmarłych tragicznie w katastrofie pod Smoleńskiem. - Zginęli w niej także ludzie "Solidarności", prezydent Najjaśniejszej Rzeczypospolitej Lech Kaczyński służył jej od początku - podkreślił. - Zabiegał, aby Polska stała się nie tylko domem, ale domem sprawiedliwym. Na drodze napotkał także wiele niegodziwości, często nikczemnych ocen - dodał.
Wśród zgromadzonych oprócz transparentów związkowych widoczne były też dwa transparenty z hasłami: "Tu była zbrodnia" i "Gdańsk przeprasza za L. Wałęsę".
Po Mszy św. odsłonięto tablicę pamiątkową poświęconą zmarłemu w lipcu ks. prałatowi Henrykowi Jankowskiemu, byłemu proboszczowi kościoła Świętej Brygidy w Gdańsku, oraz Henrykowi Lenarciakowi, przewodniczącemu Komitetu Budowy Pomnika Poległych Stoczniowców.

Zenon Baranowski, Gdańsk


Pierwsza strona Poprzednia 1 | 2 | 3 | 4 | ... Następna Ostatnia strona

Przyjaciele (34)