|
| Wiek: | nie podano |
moje tagi
Ostatnia aktywność: 20.02.2010 o 14:49
W kategorii najbardziej chorowity człowiek roku 2009 (wiem, dopiero
się zaczął) sama sobie jednogłośnie przyznaję pierwszą nagrodę.
Decyzję swoją uzasadniam faktem iż od początku tego roku jestem
chora już trzeci raz
odporność mam na poziomie -1
![]()
Poza tym wszystko po staremu, pracy nie mam, tytułu też nie,
wszystkie pomniejsze problemy staram się rozwiązywać na bieżąco i
szczerze mówiąc przyzwyczaiłam się już do tej sytuacji. Wczoraj
wpłaciłam pieniądze za reaktywację i dostałam w dziekanacie
protokół egzaminu magisterskiego hehehe ciekawe na co mi on?
![]()
A tak w ogóle to zastanawiam się nad dalszymi losami tego bloga bo
i tak nic ciekawego tu nie piszę a ze znajomych aktywne są może
jeszcze dwie, trzy osoby... W sumie jest tyle innych rzeczy,
ważniejszych do zrobienia, trzeba to przemyśleć.
A tymczasem dla Was coś w sam raz na chwilę relaksu przy kawie
![]()
http://devilyn2.wrzuta.pl/audio/dT4yGV81Ze/
P.S. A przy okazji rozliczeń podatkowych pomyślcie o organizacjach
którym możecie przekazać 1% podatku. Jeśli nie macie pomysłu to
proponuję chociażby Fundację Pro Animals (patrz polecane strony).
Pozdrawiam![]()
Do zabawy zostałam zaproszona przez Natkę
zastanawiałam się dłuuugo i w sumie nawet teraz nie jestem tak na sto procent pewna wyboru ale co tam. Oto zasady:
1. Zastanów się, w rytm jakiej piosenki
poszedłbyś/poszłabyś na koniec świata, tam gdzie nogi poniosą, lub
zabrał(a)byś na bezludną wyspę.
2. Umieść link do tej piosenki na blogu (np. za pomocą YouTube, Wrzuta, Google.video itp. etc.)
3. Napisz, jakie wspomnienia i skojarzenia wywołuje u Ciebie ten utwór.
4. Zaproś 2-5 osób, znajomych bloggerów do tej zabawy i powiadom ich w komentarzu, na ich blogu...
5. Miłego słuchania i wspominania...
Ze względu na to że tak mało z moich znajomych odwiedza jeszcze MG do zabawy zapraszam tylko Biedronkę i Cień bo wiem że w ich przypadku mogę liczyć na reakcję ![]()
Kojarzy mi się z późną wiosną, bo właśnie w tym okresie odkryłam tę płytę. Pamiętam błękitne bezchmurne niebo i białą pościel schnącą w słońcu na balkonie. Jakoś tak się złożyło że wtedy w domu była cała rodzina, dlatego kojarzy mi się ze starymi dobrymi czasami, które dawno minęły. Kojarzy mi się też ze spokojnym, błogim lenistwem
A na koniec jeszcze mały gratis
Moje najnowsze (choć stare) muzyczne odkrycie, czyli Tom Waits.
Piękne i tak cholernie smutne...
http://www.wrzuta.pl/audio/5QbbETdnNX/
Tak się zastanawiam... Czy ja jestem jakaś inna? Zawsze mam problem
z dziewczynami i widzę że znów robi się coraz gorzej
Czy to źle że nie lubię disco-polo? Każdy ma chyba prawo słuchać
takiej muzyki jakiej chce. Czy to źle że rzadko pijam alkohol? Że
wolę trochę bardziej wysublimowane żarty niż tylko te o seksie?
Albo że wolę otwarcie rozmawiać i nie obgaduję innych za plecami?
Chyba jednak tak bo zostałam skazana na mieszkaniowy ostracyzm. A
najgorsze jest to że mieszkam w jednym pokoju z kablem. Tego się
nie da inaczej nazwać. Przy tej dziewczynie nie można powiedzieć po
prostu NIC bo nawet jeśli nie mówi się do niej to i tak wszystko
rozniesie po całym mieszkaniu w 5 minut. Dzięki niej moja sytuacja
stopniowo się pogarsza bo nie daj Boże powiem coś co nie
spodobałoby się innym to zaraz leci im przekazać. Lepiej w ogóle
się nie odzywać. Tylko że wtedy też jest źle no bo jak to tak się
nie odzywać do nich? Kolejny powód żeby mnie nie lubić i obgadać
przy śniadanku. I tak już kolejny miesiąc. Już mi nerwy zaczynają
puszczać. Nie ważne że zawsze staram się dopasować, nie
przeszkadzać, chcę żeby wszyscy byli zadowoleni. Ważne że i tak
nikt mnie nie lubi a moje mniej lub bardziej prywatne sprawy są
roztrząsane przez osoby całkowicie niezainteresowane. I nie ma
widoków na to żeby coś się miało zmienić.
P.S.
I jeszcze muszę zapłacić 200 zł za "przyjemność" oglądania Pani P
![]()
A jej od dwóch miesięcy nawet nie ma na uczelni
! A jak jest
to i tak ciągle odrzuca moją pracę
! I za to mam jeszcze płacić
No ręce opadają...

