Skąd jestem |
| Miasto: |
Grodzisk Mazowiecki
|
| Województwo: |
mazowieckie
|
Inne |
| Nie szukam |
Wrażeń, fałszywej przyjaźni, mamusi z dzieckiem - dokładnie znam temat z autopsji. |
| Nie chcę |
Nikogo ranić, nikomu robić nadziei. |
| szanuję |
Ludzi będących sobą, mających odwagę pokazać jacy są naprawdę. |
| bardziej szanuję |
(to co powyżej) + Osobniki homo sapiens umiejące/chcące pisać z polskimi znakami diakrytycznymi. |
| Jeszcze bardziej szanuję |
(to co powyżej) + Osobniki ludzkie z pasją rozwijaną przez lata. |
| Przyjacielu |
Nie musisz dbać o mój szacunek, nie musisz mi nadskakiwać, nie musisz o nic zabiegać. Nie musisz się niczym wyróżniać. Nie musisz sobą czegokolwiek reprezentować.
Wystarczy, że masz szczere intencje i jesteś po prostu dobrym człowiekiem. To wszystko. Uwierz mi, czas zweryfikuje tą przyjaźń. |
Ostatnia aktywność: 29.03.2010 o 18:51
|
Pogodę mamy ostatnio ni taką ni siaką, bo ani to zima jeszcze, ani
wiosna już. Ludziska ze mną włącznie powalani są grypą, która jak
nawałnica - nawiedza całe miejscowości jedną po drugiej, ale nie o
tym chciałem tym razem pisać, jak również nie o przyczynach takiego
stanu rzeczy. To, co zmotywowało mnie do poruszenia tematu, którym
się zaraz zajmę to rozmowa z osobą, która w obliczu tegorocznego
objawienia się mutacji wirusa grypy, będąc pod wrażeniem jego
działania, negatywnie zaskoczona efektami natury termicznej,
postanowiła zasięgnąć porady lekarskiej.
Pominę teraz fakt kilkugodzinnego czekania by przekroczyć
próg gabinetu lekarskiego. Nie wiem czy to dobre określenie
gdyż progów chyba w tych przejściach się raczej nie stosuje, bo co
by było gdyby już schorowany pacjent jeszcze się potknął i połamał
dodatkowo? Może to było w starym budownictwie, gdzie coś takiego
było zastosowane i pojęcie to będzie pasowało do mojego tekstu?...
Nie jest to jednak aż tak ważne, aby poświęcać temu tak wiele
czasu. Przejdźmy zatem do tematu, który chcę poruszyć i przy łasce
bogów wirtualnych mediów - poddać dyskusji.
Otóż... Człowiek ów udaje się do przychodni i jako osoba
komunikatywna, wychodząca z założenia, że - zgodnie z treścią
powiedzenia - "koniec języka za przewodnika", rozmawia z ludźmi na
temat, który wydaje mu się istotny - wybór lekarza pierwszego
kontaktu. Fakt był taki, ze osoba ta nie dokonała wcześniej tego
wyboru.
Oczywiście spotyka się z argumentami, że to źle bo wg tego systemu
to nawet jeśli nie korzysta i tak musi wybrać, żeby jej składki tam
szły. Ponadto w dwóch przychodniach osoba ta dowiedziała się, że
jeśli będzie chciała skorzystać to nie skorzysta bo nikt jej
nie przyjmie, a jeśli będzie musiała skorzystać ze specjalisty to
nie skorzysta bo nikt jej nie skieruje do niego...
Po przeanalizowaniu tej argumentacji cokolwiek bunt się rodzi we
mnie mimo iż nie zaangażowany w sprawę byłem - zacząłem zadawać
sobie pytania w stylu: - Co z Przysięgą Hipokratesa? Nie będąc w
branży lekarskiej nie miałem pojęcia, że jest ona już niestosowana.
Wykorzystując potencjał internetu szybko nadrobiłem braki
świadomości w tym temacie - i jak się okazuje - jest ona już od
pewnego czasu wykluczona na rzecz Przyrzeczenia lekarskiego. Nie
będę tu rozważał zasadności, czy sensowności owej zmiany. Zapytam
tylko czy aby ktoś (bo szczerze wierzę w to tylko jednostki) nie
zamienił sobie Przysięgi Hipokratesa na formułkę hipokryty? Tutaj
aby nie wyskakiwał jeden czy drugi z tekstami
umoralniająco-edukacyjnymi dodam, że zapoznałem się z treścią obu
formuł i przyczyną ich zmiany, a samym ich roztrząsaniem i
porównywaniem zajmę się może kiedy indziej.
Rozsądny człowiek wie, że walka z systemem jest z góry skazana na
porażkę, dlatego nie o walkę mi tu chodzi, a o rozważenie
sensowności samego systemu, albo/i/lub funkcjonowania w nim tak by
to było znośne i może nawet w jakiś sposób usprawniające system sam
w sobie, a jeśli miałoby to rozważanie poprawić/zmienić/naprawić
coś co w systemie jest nie halo to myślę, że w tym przypadku
mogłoby wyjść tylko na zdrowie.
Przejdę teraz do tego jak ja widziałbym system.
Ot, po prostu przychodzi se człek do lekarza, lekarz go skierowuje
tam gdzie trzeba. Na skierowaniu jest przecież podane kto
skierował, bo ktoś za to odpowiedzialność ponosi. Skoro jest podane
kto skierował to wiadomo też kto powinien otrzymać pieniądze z NFZ.
Proste, nieprawdaż? W tym przypadku byłoby to wiadomo w oparciu o
miesięczne raporty z placówek do których byliby kierowani pacjenci,
oraz w oparciu o raporty z wizyt lekarskich i przyjęć pacjentów.
Wszystko w tym temacie. A jeśli ktoś chce to niech sobie wybiera
lekarza pierwszego kontaktu, ale byłoby to dobrowolne.
Dlaczego?
Kilka godzin czekania w przychodni jest odpowiedzią. Po co ktoś ma
czekać kilka godzin, aż dostanie się do lekarza? Niech ma możliwość
skorzystania z usługi kogoś innego. Jeśli jeden z lekarzy
pierwszego kontaktu jest obłożony terminami lub kolejka do niego
nie ma końca to niech ma taka osoba możliwość dowolnego wyboru i
nie za 80 pln, tak jak to jest teraz przy zmianie lekarza
pierwszego kontaktu więcej niż dwukrotnie w roku, ale za darmo.
Jeśli ktoś zmienia to widocznie ma powód (tu przerwę to rozważanie,
aby nie wykraczać poza temat zbyt daleko). Ludzie chorzy byli, są i
będą. Takie jest życie i nie ma co nim manipulować, chociażby mając
na względzie etykę i troskę o faktyczne zdrowie społeczeństwa.
Pytanie tylko czy aby na pewno właśnie o to chodzi? Ponoć jeśli nie
wiadomo o co chodzi to chodzi o pieniądze. Czy po raz kolejny
trzeba się domyślać o co naprawdę chodzi, a może stało się to już
taką oczywistością, że nie ma co poruszać tematu bo to tylko strata
czasu, a jak było tak, będzie bo wszyscy mają to w... No właśnie
gdzie?
5
Na ostatnią chwilę...
27.01.2009 o 20:24
Jakiś czas temu pewien znajomy fotograf rzucił hasło o plenerze...
W pierwszej chwili jakoś tak nie bardzo zapałałem chęcią, ale chwil
parę później coś mnie olśniło... - No przecież śnieg jest. Dlaczego
by nie? Można go sobie pofocić - se pomyślałem.
Myśl ta wprawiła mnie w ożywienie, co skutkowało uzgodnieniem
terminu, jednakże z pewną asekuracją co do godzin focenia, tak aby
i na sen czasu wystarczyło - chciałem się polenić trochę. Jak
wynikało z ustaleń - foty za 2 dni - fajnie... Miejsce też jakoś
określone mniej więcej - okoliczne "dziewicze tereny".
Następny dzień to myśli na temat tego by nie było zbyt mroźno, bo
to mogłoby dla sprzętu nie wyjść na plus toteż i prośby w formie
mentalnego podania do samej Góry złożone zostały. Jak to jest z
tymi podaniami każdy wie - musi takie nabrać mocy, a tu tylko jeden
dzień. Trza było wziąć trochę na wiarę i mieć nadzieję, że Góra z
rozpatrzeniem ociągać się nie będzie.
Nadszedł dzień owy, kiedy to foty miały być robione. Jak się
okazało Góra patrzyła, patrzyła i rozpatrzyła. Klimatyzacja na
zewnątrz ustawiona tak, bym powiedział - w granicach rozsądku -
żeby śnieg nie topniał, a żeby i za zimno nie było.
Udałem się zatem w stronę wyżej wspomnianych "dziewiczych terenów",
by aparat efektywnie wykorzystać. Jak zaraz po dotarciu na miejsce
się okazało - byłem sam na sam z naturą w pełnej okazałości. Jakoś
się nie spotkaliśmy we wstępnie uzgodnionym gronie, ale nic to, w
efekcie miałem więcej czasu by brać od natury to, co sama chciała
mi dać, a do zaoferowania miała nie mało. Z resztą, co ja będę się
rozpisywał - tutaj namiastka tego co tam można było zobaczyć,
więcej na mojej stronie dla tych, którzy mają chęć zaglądnąć:
http://www.piotr-mozdzen.com/wypad-na-zimowy-plener.html
Wracając jednak do kontekstu... Następnego dnia Góra postanowiła
ustawić klimatyzację na plus... Gdybym się nie zdecydował na ten
wypad to kto wie, czy udałoby się to zrobić jeszcze tego roku.
Okazuje się, że zima tak jak zaskoczyła (jak zawsze z resztą) tak
też i szybko się wycofała stąd. Może po to by ci co zostali
zaskoczeni, mogli ochłonąć, wyjść ze stanu zaskoczenia? Kto wie,
może po to by mogli się przygotować na kolejny atak, który też
będzie z zaskoczenia? Kto wie?...



3
Walka trwa nadal
17.01.2009 o 21:54
Tak... Trwa walka, ale w tej rundzie chyba (chyba? - na pewno)
przegrywam. Nikotyna górą.
Zaczyna mnie to wkurzać, toteż z zapytaniem się udaję do ludzisków
zaglądających. Jak sobie poradziliście - jeśli mieliście z tym do
czynienia?
Najdłużej przez 2 lata udało mi się bez dodatkowych wspomagaczy
wytrzymać bez palenia, ale ostatnio nie jest dobrze, tak to
określę... Z doświadczenia wiem, że wraca się do palenia zaczynając
od jednego. Potem są dwa i coraz więcej. Z czego najlepiej
skorzystać? Plaster? Guma do żucia? Pytam bo nie mam ochoty, ani
pieniędzy na eksperymenty. Na faje z resztą też nie mam. Odpowiedź
by się nasuwała - nie będziesz miał pieniędzy jak przepalisz to nie
będziesz palił, ale to nie jest rozwiązanie. Pytam poważnie ludzi,
którzy chcieli skończyć i skończyli z tym definitywnie. Czy nadal
uważacie się za palaczy, czy już wychodzicie z założenia, że to Was
nie dotyczy? Czy nie ciągnie Was do papierosa np. przy piwku, albo
po alkoholu, tudzież w innych sytuacjach? Dla przykładu - czy idąc
stałymi ulicami mijając określone miejsca nie ciągnie Was, żeby
zapalić? A jeśli tak, to jak sobie wtedy radzicie?
W gruncie rzeczy powinienem znać odpowiedź na te pytania bo nie
paliłem przez spory okres czasu, ale w tym momencie chyba jestem
rozbity przez faje i trudno jest mi jakąś sensowną odpowiedź
znaleźć. Nigdy nie stosowałem wspomagaczy w walce dlatego z
pytaniem wychodzę o skuteczność. Czy faktycznie warto skorzystać,
czy aby środki te nie są przereklamowane, czy aby nie działa to na
zasadzie placebo. Może i durne pytania, ale takie mi się kołaczą po
głowie.
Może za tydzień, miesiąc, pół roku czy rok będę się z tego śmiał,
jednak teraz do śmiechu mi nie jest...
Swoją drogą... Witam i pozdrawiam stałych bywalców w nowym roku i
dziękuję za zaglądanie. To dużo dla mnie znaczy.
|
-
Artyści Szukasz osb ktre tworzą sztukę tak jak ty? Zajrzyj tutaj!...
-
PRZYJAŹŃ Czy myślicie,że istnieje przyjaźń między kobietą i mężczyzną?...
-
Tu wstęp... Jesteś zodiakalnym wodnikiem?Jeśli tak to ta grupa jest stworzona właśnie d...
-
Klub singli z... o wszystkim...
-
♥... Jest już nowa edycja Rozmwek &ndash...
-
Samotni... dla samotnych po czterdziestce o wszystkim...
kolejnego odliczania
To już historia
Aaaaa tak sobie włączyłem licznik dla hecy ;)
pozostało dni: 2608
|